Minęło prawie dwadzieścia lat, odkąd Titan Quest stał się przesiąkniętym mitami loot crawlerem, wpisując się gdzieś w lukę pozostawioną przez Diablo II, Sacred i moje podświadome pragnienia. Teraz, gdy Titan Quest II trafia do fazy wczesnego dostępu, deweloper Grimlore Games ma szansę unowocześnić formułę na nową erę, zachowując jednocześnie starożytną magię. Efekt? Solidny i momentami poruszający fundament, który jeszcze nie jest boski, ale kipi potencjałem. To nie jest w pełni ukształtowany panteon. To raczej świątynia w budowie, filary obietnic podtrzymywane przez rusztowania i nadzieję. Podstawowa mechanika rozgrywki jest mocna. Walka jest dynamiczna, z satysfakcjonującym chrupnięciem przy każdym ciosie. Niezależnie od tego, czy rzucasz zaklęcia jako mag skupiony na mistycyzmie, czy machasz dwoma toporami jako hybryda wojownika i tancerza, twoje działania wydają się znaczące. Powracający system podwójnego mistrzostwa to prawdziwy klejnot w koronie, oferujący kreatywność i eksperymenty w budowaniu, dorównujące mistrzom gatunku. Nagradza teoretyków, nie przytłaczając graczy okazjonalnych, dzięki czemu gra jest przystępna, ale jednocześnie głęboka.
Animacje są płynne, a modele postaci szczegółowe, bez kolizji ze stylizowaną estetyką. Nie ma tu mowy o forsowaniu wysokiej jakości oprawy wizualnej tylko dla samej oprawy. Zamiast tego gra emanuje ugruntowanym pięknem. Od skąpanych w słońcu ruin nadmorskich po gaje grasujące po horyzontach satyrów, projekt artystyczny środowiska ożywia starożytną Grecję. Nawet teraz, pomimo niedawnych poprawek, gra oferuje realne poczucie miejsca i rozmachu. Ulepszenia jakości życia są godne uwagi, zwłaszcza w porównaniu z oryginałem. Interfejs użytkownika jest elegancki i nowoczesny, zarządzanie ekwipunkiem responsywne, a obsługa kontrolera obecna od samego początku. Umiejętności są logicznie rozmieszczone, z pomocnymi podpowiedziami i przejrzystą ścieżką rozwoju, dzięki czemu planowanie budowy staje się przyjemnością, a nie uciążliwością. Funkcja trybu wieloosobowego jest dostępna od samego początku i w dużej mierze stabilna. Synergia grupowa i kooperacyjne walki z bossami działają zgodnie z założeniami. Choć gra może jeszcze nie dorównywać dopracowanym systemom kooperacji w bardziej dojrzałych grach RPG akcji, to jak na premierę we wczesnym dostępie robi wrażenie.
Jak na wczesny dostęp przystało, brak zawartości jest problemem i można się tego spodziewać. Postępy zaczynają się dynamicznie, ale szybko trafiają na nierówne fragmenty. Niektóre strefy wydają się ubogie, inne przeładowane. Obecnie brakuje różnorodności przeciwników, co prowadzi do powtarzalności w dłuższych sesjach gry. Zdobycze są nieregularne. Czasami gracze mogą spędzić godziny bez wartościowego ulepszenia. Innym razem natkną się na zbyt potężny przedmiot, który trywializuje kolejne dwie godziny gry. Istnieją również problemy z balansem. Skalowanie zdrowia wrogów i zadawane obrażenia mogą się znacznie różnić, zwłaszcza jeśli odbiega się od buildów sprzyjających meta. Minibossowie potrafią być szczególnie dotkliwi. W jednej chwili płynnie przechodzisz przez starcia, a w drugiej zostajesz zmiażdżony przez niespodziewany wzrost obrażeń, który zmusza cię do długiego powrotu z podziemi.
Oczywiście, istnieją błędy. Odnajdywanie ścieżek czasami zawodzi w ciasnych korytarzach. Podczas dłuższej rozgrywki pojawiają się błędy dźwiękowe. Sporadycznie zdarzają się awarie, szczególnie podczas korzystania z klawiszy Alt+Tab. Chociaż żadne z tych problemów nie psują rozgrywki, mogą one wytrącić gracza z równowagi, gdy tylko zaczyna się immersja. Pod względem fabuły gra wywołuje kolejny olimpijski atak złości, tym razem ze strony bogini Nemezis. Pomysł jest solidny, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Dialogi są często drewniane, dubbing aktorski nie ma siły przekazu, a główne przerywniki filmowe wydają się rozczarowujące. Wiele z tych problemów można zrzucić na karb elementów tymczasowych, ale przez to fabuła sprawia wrażenie raczej rusztowania niż treści.
Pod widoczną pętlą rozgrywki kryje się złożony system progresji, który już teraz jest bardzo obiecujący. Każda postać wybiera dwie specjalizacje z różnorodnej puli, pozwalając graczom tworzyć unikalne kombinacje klas. Chcesz być rzucającym oszczepami łowcą z defensywnymi wzmocnieniami? Spróbuj. A może magiem władającym ogniem, który przyzywa widmowe wilki? To też się sprawdzi. Każda specjalizacja posiada własne drzewko umiejętności pasywnych i aktywnych. Ich wzajemne oddziaływanie oferuje bogate możliwości tworzenia buildów. Chociaż nie każda kombinacja wydaje się jeszcze wykonalna, potencjał na przyszłe zbalansowanie i rozbudowę jest oczywisty. Grimlore mądrze zdecydowało się na wstępną różnorodność i późniejsze udoskonalenie. Ekwipunek jest podobnie modułowy. Afiksy przedmiotów mogą drastycznie zmienić styl gry. Relikwie i amulety pozwalają na dalsze modyfikacje. Zestawy ekwipunku istnieją, choć w ograniczonej liczbie, i prawdopodobnie będą się powiększać w miarę rozwoju gry. Istnieje już filtr łupów i skrytka, która wspiera długoterminowe gromadzenie.
Jednym z wyróżniających się systemów jest mechanika Błogosławieństw, przypominająca pobożność. Te oparte na bóstwach dary można wyposażyć, aby zmienić działanie umiejętności, dodając kolejny strategiczny element. Nie jest ona jeszcze w pełni rozwinięta, ale to, co jest dostępne, sugeruje, że stanowi ona istotny element w późnej fazie gry. Wydajność na sprzęcie średniej klasy jest solidna, z niewielkimi spadkami klatek na sekundę w bitwach na dużą skalę. Czas ładowania jest, moim zdaniem, akceptowalny. Menu ustawień jest zaskakująco rozbudowane, z pełnym zestawem opcji graficznych i ułatwień dostępu. Grimlore wyraźnie postawił na płynne uruchomienie na zróżnicowanym sprzęcie. Kierunek artystyczny skłania się ku malarskiemu realizmowi fantasy. Teren jest czytelny, sylwetki wyraźne, a projekty wrogów zakorzenione w mitologii, a nie grotesce. Harpie, centaury i gorgony są rozpoznawalne i satysfakcjonujące w walce. Niektóre animacje są sztywne, ale to prawdopodobnie się poprawi (oby Bóg dał). Pod względem dźwiękowym, ścieżki dźwiękowe są przyjemne, ale niełatwe do zapomnienia. Efekty zaklęć i broni są odpowiednio wyważone, ale niektóre dialogi są słabo nagrane lub brakuje im dynamiki. Ponownie, wydaje się, że to obszar przeznaczony do dopracowania.
Mogę powiedzieć jedno o Titan Quest II: jest bezpieczny i nie ewoluuje zbytnio. Mimo to, stara się udoskonalić ukochaną formułę, wykorzystując nowoczesne podejście do projektowania. To sprytne posunięcie. Gry takie jak Grim Dawn, Path of Exile i Diablo IV przesuwały granice na różne sposoby, ale wciąż jest miejsce na grę zakorzenioną w micie i metodycznym tempie. Podczas gdy Diablo oferuje widowiskowość, a Path of Exile złożoność, Titan Quest II tworzy własną niszę. Jest wolniejszy, bardziej przemyślany i bardziej osadzony w rzeczywistości. To może nie spodobać się każdemu, ale dla graczy poszukujących RPG akcji, w którym planowanie jest ważniejsze niż czas reakcji, jest to strzał w dziesiątkę.
Model wczesnego dostępu komplikuje porównania. Gracze, którzy wchodzą teraz, muszą nieco zrównoważyć swoje oczekiwania. To jeszcze nie jest pełnoprawny rywal gigantów gatunku. To praca w toku, która zachęca do wyrażania opinii, a nie do finalizacji. Aby ta gra naprawdę się rozwinęła, musi się wydarzyć kilka rzeczy. Świat musi się rozwinąć. Więcej biomów, więcej typów wrogów i więcej unikalnych starć z bossami pomoże utrzymać świeżość rozgrywki. Pula łupów musi się poszerzyć. Przedmioty to dusza gry RPG opartej na łupach, a Titan Quest II potrzebuje więcej duszy. Narracja musi nabrać znaczenia. Nemesis to wciągający złoczyńca w założeniu, ale potrzebujemy mocniejszych dialogów, bardziej znaczących wyborów i lepszych narzędzi do opowiadania historii. W szczególności przerywniki filmowe muszą dorównywać chwili. Stabilność trybu wieloosobowego powinna pozostać priorytetem, zwłaszcza że nowe funkcje i systemy również będą dodawane warstwowo. Wreszcie, wsparcie dla modów byłoby mile widzianym dodatkiem. Oryginalny Titan Quest rozkwitł dzięki swojej scenie moderskiej. Otwarcie drzwi dla dzieł społeczności znacznie wydłużyłoby jego żywotność.
Titan Quest II wyraźnie pragnie oddać hołd swojemu poprzednikowi, jednocześnie odkrywając nowe możliwości. W dużej mierze udaje mu się to osiągnąć. Walka jest satysfakcjonująca, systemy są rozbudowane, a sceneria stanowi orzeźwiającą odskocznię od gotyckich katedr i piekielnych krajobrazów. Ale gra nie jest jeszcze ukończona. Nie jest jeszcze w pełni satysfakcjonująca dla każdego stylu gry. Nie jest wciągająca fabularnie. I nie jest gotowa, by stanąć w szranki z gigantami gatunku. Przynajmniej jeszcze nie. Mimo to, to, co tu jest, sugeruje, że może być. Z czasem, opiniami i przemyślaną iteracją, Titan Quest II może stać się godnym spadkobiercą swojej legendarnej nazwy. Na razie warto się z nią zapoznać i od czasu do czasu zagłębić się w szczegóły. Wrócimy z pełną recenzją, gdy gra osiągnie wersję 1.0.





