Shadow Warrior 2 Recenzja

Witajcie rodacy, prawie dwa lata temu polskie studio Flying Wild Hog wypuściło grę Shadow Warrior, jeżeli nie oglądaliście albo nie znacie tego tytułu zerknijcie na nasza poprzednia recenzje. Ja tymczasem bez zbędnego gadania zapraszam was do zapoznania sie z kontynuacją.

Historia drugiej części przeniesie nas 5 lat do przodu, gdzie ludzie i demony swobodnie żyją ze sobą. Oczywiście Ponownie wcielamy sie Lo Wanga, jednak z wiekiem czasu nasz bohater ustatkował sie i został płatnym najemnikiem – miedzy innymi Yakuzy. Niestety pewne zadanie okazało sie dość niecodzienne i w absurdalnym wirze wydarzeń w naszym ciele utknęła dusza pewnej niewiasty z która możemy bez problemu sie komunikować. By nie spoilowac więcej powiem wam ze historia ta jak i inne sa przerysowane do granic możliwości, ale w dobrym tego slowa znaczeniu bo humor znany z jedynki powrócił i wylewa sie z naszych ekranów co krok. Oczywiście Ci którzy szukają historii niczym w Wiedźminie będą zawiedzeni, ale w tego typu grach nie ma to w ogolę znaczenia bo tytuł żyje czym innym.

A będąc konkretnym: latającymi kończynami naszych wrogów. Trochę balem sie o ten element zważywszy na to ze poprzednia cześć dawała na prawdę wiele frajdy, ale tutaj producentom udało zachować sie świetny filing siekania, a do tego dodano mase nowości ktore świetnie współgrają ze soba. Po pierwsze nie jestesmy juz ograniczeni do paru broni, teraz do dyspozycji mamy ich ponad 70 podzielonych na kategorie takie jak pistolety, karabiny, kusze czy granatniki. Oczywiscie powrocila bron biala, ale nie tylko w postaci katany – teraz mamy do wyboru szpony niczym łulwerin, sztylety, upiorne rece i wiele wiecej.

Ale to nie wszystko, do każdego rodzaju broni możemy zaaplikować pewnego rodzaju ulepszenia. Nic nie stoi na przeszkodzie by dodac do giwer trochę elektryczności, truzicny czy efektu podpalenia ale i mamy możliwość podrasowania prędkości przeładowania, szybkostrzelności czy po prostu zwiększenia demejdza. Takich perkow w grze jest po prostu cale multum, co drastycznie zwiększa możliwości w jaki sposob mamy zabijac. Oczywiście również wróciły nasze magiczne moce, możemy stac sie np. niewidzialni dla przeciwników czy nabic na pnacza ktore wyrosna prosto z ziemi, odepchnąć ich, czy po prostu uzyc many do odzyskania zdrowia.

Jak mozna sie domyślać te moce nie beda dostępne od razu, aby je odblokowac trzeba zabijać wrogów by dostawać expa, zbierać kase ktora z nich sie wysypuje i gromadzić energie. Poprzedni shadow warrior jak na fpsa mial spore drzewko umiejetnosci postaci, ale tutaj Hogsi przeszli samych siebie, z reszta sami widzicie masa kart a kazda daje konkretne nowe moce. Swoja droga nie przejmujcie sie ze mam gre po angielsku, po prostu polski nie byl jeszcze dostepny w przedpremierowej wersji.

Poprzednia cześć cierpiała na mocną liniowosc i tuta poniekad ona wrocila, jednak jest znacznie lepiej, a to dlatego ze teraz wszystkie poziomy sa otwarte, niejednokrotnie tez prowadzi wiele drog do tego samego celu, a jakby tego bylo malo wszystkie te lokacje sa generowane losowo, tak wiec istnieje znikome prawdopodobienstwo ze zagracie dwa razy na identycznej planszy. Tutaj musze pochwalic ten system losowosci bo sprawuje sie on dobrze i nie mamy w ogole wrazenia ze to komputer obliczyl jak dana lokacja wyglada. Co prawda po 4eh godzinach zabawy zdazaja sie pewne podobieństwa i te same elementy otoczenia, ale nie sa one na tyle uciazliwe by sie nad tym rozwodzic.

A co z przeciwnikami? Coz i ten element zostal podrasowany, teraz wypadaja z nich roznego rodzaju itemy i pieniadze. Dodatkowo niektorzy z nich sa wrażliwi na konkretne moce jak lód czy ogien I jak moge wam cos zasugerować, zdecydowanie warto sie zatrzymać i włożyć odpowiedniego perka do swojej giwery by jak najszybciej usunac z drogi to cale tałatajstwo. Samych Wrogow jest sporo od malych krolikow, po cyborgi, mutanty przez ludzi a na wielkich bossach kończąc – tak wiec na to co zabijac, nie będziecie narzekać.

Pytacie pewnie zatem czy ta gra ma jakieś wady. Coz niektórych taka rozgrywka w połowie gry moze troche znudzić, bowiem mijse – glownie opierają sie na tym by wyrznąć tabuny wrogów, dojść do celu i powrócić z kluczem, głową bosa czy uratowanym sprzymierzeńcem. Jednak z drugiej strony nie zapominajcie ze jest to gra stylizowana na oldshoolowych tytułach jak Blood a tego pamiętają tylko nad wyraz starzy wyjadacze.

Reasumując: Shadow Warrior 2 to na prawdę świetna kontynuacja a Polskie studio Flying wild Hogs ponownie potwierdza, ze umie tworzyć dobre gry. Humor, radość z ćwiartkowania przecinkowiec, wiele rodzai broni, dobra grafika i multum możliwości ulepszę, to wszystko jest na wyciągnięciu waszej reki i nie mowie tutaj tylko do posiadaczy high-endowych sprzętów. Gra bowiem ta działa bardzo płynnie, a wysoki FPS jest stabilny jak skala nawet gdy nie mamy mocnego kompa. Miłym tez zaskoczeniem jest czas gry, bo by ją ukończyć potrzeba około 8-12 godzin w zależności od naszego skila i poziomu trudności. Gra zatem otrzymuje od nas 8.5/10 i tym oto optymistycznym akcentem zakończymy recenzje.

 

Nasz sprzęt testowy. Kliknij w podzespół by zobaczyć recenzję.

 
LG 27GL850-B
LG 27GL850-B
Corsair DDR5 (2x16GB) 5600MHz
Corsair DDR5 (2x16GB) 5600MHz
ASRock Z790 Steel Legend
ASRock Z790 Steel Legend
 

Good

  • Feeling rozgrywki
  • Masa broni i ulepszeń
  • Grafika i optymalizacja
  • Krew i flaki są obecne

Bad

  • Może znudzić na dłuższą mete
8.5

Bardzo Dobra

6 komentarzy

  1. Bardzo fajna recenzja! Przetestuję sobie na pewno ten tytuł

  2. recka jak zawsze na poziomie, dobra robota ;)

  3. „noże” z Riddick’a są nawet :P

  4. jak zwykle bardzo fajna i udana recka oby tak dalej i kiedy recka mafi try

  5. Dobra gierka i recka!

Leave a Reply