The Elder Scrolls Online – Recenzja

The Elder Scrolls Online – Recenzja

Witajcie rodacy, 200 milionów dolarów, 250 osob tworzących grę w ponad 180 0dni w studiu które zostało specjalnie stworzone dla potrzeb tej produkcji. Wielkie liczby i pieniądze tylko czy za tym idzie również jakość przekonajcie się sami.

Tak wiem, aby zrobc w pelni rzetelna recenzje gry MMo trzeba przy niej spedzic jakies 200godzin i to minimum. ja spedzilam za to w becie wystarczajaca ilosc, do tego mozemy doliczyc parenascie godzin w wersji imperialnej a To w sumie wystarczylo aby poznac jak to wszystko tutaj funkcjonuje, dziala i odbija sie w swiecie Tamriel. sa tutaj trzy frakcje: The Aldmeri Dominion, Daggerfall Covenant oraz Ebonheart Pact. Każda z nich składa się z przedstawicieli trzech ras, tych więc w sumie jest dziewięć a Większość z nich jest znana miłośnikom fantasy. Gdy juz jakas wybierzemy dostosowyujemy swoja postac poprzez miliony suwakow i wchodzimy do gry.

Akcja The Elder Scrolls Online (TESO) dzieje się około tysiąca lat przed wydarzeniami przedstawionymi w ostatniej pełnoprawnej części serii, Skyrim, i osiemset lat przed tymi z gier Morrowind i Oblivion. Głównym złym jest książę Molag Bal, postać, którą z pewnością kojarzą wszyscy miłośnicy serii. Strzeliło mu do głowy, że mieszkańców świata Tamriel da się wciągnąć do jego płaszczyzny, znanej jako Coldharbour. W jakim celu, łatwo się domyślić. Gracz wciela się w jednego z bohaterów i szybko trafia w sam środek epickich wydarzeń, z których słynie cala seria

The Elder Scrolls Online to klasyczne MMO. Oznacza to, że zadaniem gracza będzie eksploracja świata, wykonywanie zadań, łączenie się w gildie, zdobywanie doświadczenia potrzebnego do rozwoju postaci i tym podobne atrakcje. Postać standardowo jest ukazana z perspektywy pierwszoosobowej. Choć jak to w grach z tej serii, kamerę można od postaci odsunąć naprawdę daleko. Ten tryb włącza się automatycznie podczas jazdy konno. Nikogo to chyba nie zaskoczy, w końcu świat jest olbrzymi, a punkty kontrolne, pomiędzy którymi gracz może się teleportować, są od siebie oddalone o spory kawałek. Koń się przydaje i, co ciekawe, można go kupić już na samym początku zabawy za dosłownie jedną sztukę złota

Są cztery klasy postaci: Templar, Dragon Knight, Sorcerer i Nightblade. Ten pierwszy to rodzaj świętego wojownika, „palladyna”, którego zadaniem jest DPS’owanie oraz leczenie towarzyszy. Dragon Knight to po prostu rycerz ktory moze dodatkowo wspomagac sie magia. Sorcerer to typowy mag, szkolacy w dwóch szkołach magicznych (błyskawicach i mrocznej magii). Ostatnia z klas to rodzaj zabójcy, odmiana rendzera, łotrzyka i tym podobnych. Walczy z zaskoczenia, zadaje masywne obrażenia, umie znikać i narzucać negatywne statusy na wrogów. Nightblade to rodzaj klasy dywersyjnej, działającej z zaskoczenia, a nie w bezpośrednim starciu.

Klasy mają po trzy drzewka rozwoju, a każde z nich obejmuje sporo umiejętności, zarówno pasywnych, jak i aktywnych a Odblokowują się w wyniku korzystania z nich. Przykładowo pierwsza umiejętność awansuje na kolejne poziomy, gdy się jej używa, a następna odblokuje się wtedy, gdy poprzednia zostanie rozwinięta do określonego poziomu. Co więcej, gdy gracz awansuje na kolejny poziom, otrzymuje jeden punkt, który może zainwestować w „życie”, wytrzymałość lub manę, w świecie TESO znaną jako magika.

Walka sama w sobie jest wyzwaniem. The Elder Scrolls Online jest pierwsza gra mmo, z jaką miałam do czynienia i by ogarnąć ten system walki, wypada troche poćwiczyć. Trzeba używać celownika, być mobilnym i wykorzystywać zasoby do wykonywania ataków. Jednak gdy juz sie opanuje podstawy i przyzwyczai do mocno zręcznościowych potyczek, robi się bardzo przyjemnie. To troche bardziej przypomina mi wiedzmina stylem walki niz jakies jakies typowe rpg.

System rozwoju postaci nie przynosi innowacji w porównaniu z poprzednimi grami z serii, lecz jego rozbudowanie i swoboda, jaką zapewnia, są satysfakcjonujące. Opiera się standardowo na zdobywaniu doświadczenia, Ale to od gracza zależy, w jaki sposób będzie je pozyskiwał i które umiejętności będzie rozwijał bardziej, a które mniej, czy ponad wszystko zechce być wojownikiem, czy skupi się również na wytwarzaniu przedmiotów. Chodzi o to, że każda klasa może korzystać z każdego rodzaju broni oraz pancerza, bez jakichkolwiek ograniczeń. Tego się nie spotyka w grach MMO. To daje naprawdę niezłe pole manewru,bo nic nie stoi na przeszkodzie, żeby klasa czarująca korzystała na przykład z miecza oraz tarczy, a wojownik – z laski maga. Dzięki temu da się stworzyć często pozornie niemające prawa zadziałać kombinacje broni oraz zdolności. I ta różnorodność to bardzo mocna strona gry a Co więcej, każdą broń i każdy pancerz da się rozwinąć.

Tamriel jest olbrzymim, sandboksowym światem, o wyjątkowo zróżnicowanych terenach. Nie brakuje obszarów ośnieżonych, wiosennych, pustynnych, wulkanicznych czy zalesionych, a wymieniłam tylko skromną część.dodatkowo wszedzie jest masa zadań do wykonania, dosłownie co chwila gracz napotyka na jakieś postacie niezależne, które czegoś od nas chca – Nic, tylko się cieszyć. Różnorodność zadań jest spora, choć wiekszosc z nich to powtórka z rozrywki czyli „Zabij X potworów, wypadną z nich przedmioty, przynieś je do mnie i odbierz nagrodę”. To niby powtarzalne, ale tutaj jest to tak zrobione ze z chęcią to wszystko robiłam.

nie brak tu też miejsc kluczowych dla gatunku, „instancji” z bossem na końcu, które najlepiej czyścić w grupie. Da się coś zrobić solo, ale ten element gry jest mocno nastawiony na zabawę drużynową, choć nie na nie wiadomo jak dużą skalę bo czterech graczy wystarczy. Każdy ma znać swoje miejsce, czyli jest to kolejny schemat MMO: ktoś leczy, ktoś tankuje, ktoś młuci, ktoś wspiera całą akcję. No i jest jeszcze tryb PvP, ale to kazda szanujaca siecowka ma w standardzie a Ci ktorzy sa obeznani w temacie poczuja sie jak w domu bo tutaj nic TESO nie wnosi do gatunku.

Gracze biorący udział w wojnie sojuszy wcale nie muszą walczyć. Jest kilka rzeczy do zrobienia: rozstawianie maszyn oblężniczych, ulepszanie straży i tak dalej. Dla każdego coś się znajdzie. Co ciekawe, frakcja najlepiej radząca sobie w zmaganiach PvP może kontrolować stolicę imperium. Dopiero będąc w takiej frakcji, można walczyć z armią Molag Bal. Dodatkowo warto wspomniec ze wojna sojuszy ma wpływ na sytuację w tym ogromnym świecie, i to dotyczy również osób grających solo.

Nie ma jednak rozy bez kolcow. Dla jednych bedzie to staly abonament i duzy koszt na starcie aby tylko samą gre wykupic. Dla innych mocno niedizsiejsza grafika ktora wyglada jak z plej stejszyn 2. Kolejną rzeczą jest to iz tak naprawde ta produkcja do swiata mmo nic nowego nie wnosi. Gra oparta jest na schematach ktore kazdy dobrze zna – w sumie z jednej strony to dobrze, ale z drugiej troche szkoda. Oczywiscie nie zabraklo niedociagniec, gliczow czyli kolizji obiektow – ale to chyba standard przy tak kolosalnych wymiarach gry. Dodalabym jeszcze ze troche mnie boli animacja postaci, szczegolnie ze nie wystpeuje ona z innymi przedmiotami jak np. drzwi czy drabiny.

Reasumujac Elder scrolls online jest gra potezna, z bardzo fajna fabula, przeogromnym swiatem, tysiacami kłestow, setkami potworow i niestety z paroma bugami. Jednak mimo to gra wciaga jak sex czy narkotyki a dla osobow wielbiacych mmo jest to pozycja obowiazkowa. Ja koncze swoj wywod i wracam do swiata Tamriel. Gra otrzymuje ode mnie 9/10 i tym oto optymistycznym akcentem zakonczymy program. Dzieki serdeczne za uwage trzymajcie sie czesc.


Ocena ogólna: [star rating=”7″ max=”10″] 7/10

Ocena grafiki: [star rating=”7″ max=”10″]7/10

Ocena muzyki: [star rating=”7″ max=”10″] 7/10

Leave a Reply