Witajcie rodacy, polskie studio Flying Wild Hog które słynie z świetnego Painkillera i całkiem udanego Hard Reset zrobiło, a raczej wskrzesiło oldscholowa grę Shadow Warrior zobaczmy jak im to wyszło
Shadow Warrior to remake shootera z 1997 roku, i powiem wam ze nie gralem w niego wtedy, a dosc preznie wtedy okupowalem wszystkie strzelanki, oczywiscie slyszalem o nim iz uchodzil za jedną z lepiej wykonanych produkcji tamtego okresu ale jakos to nie przemawialo 15lat temu do mnie. Za to Ci, którym spodobała się krwawa jatka z Lo Wangiem w roli głównej, mogą czuć się w tym roku rozpieszczeni. W maju na Steamie udostępniono za darmo oryginał, a teraz do sprzedaży trafiła odświeżona wersja gry. Nie jest to kopia w nowocześniejszej oprawie, tylko pełnoprawny produkt, jedynie inspirowany pierwowzorem.
W remake’u w roli głównego bohatera osadzono ponownie Lo Wanga, ale tym razem nie jest on ochroniarzem, a chłopcem na posyłki Mistrza ktorego nazywamy Zilla. Mamy właśnie odkupić za duże pieniądze drogocenną katanę, ale wszystko idzie niezgodnie z planem. Zostajemy pojmani, a do tego w międzyczasie dochodzi do inwazji piekielnych istot. Aby przeżyć, Lo Wang wchodzi w spółkę z demonem imieniem Hoshi i niedługo później trafia w wir wojny. Tak zaczyna się wielka jatka, w której naszym głównym przeciwnikiem staje się Mistrz Zilla. Scenariusz jest niezły i choć nie wychodzi na pierwszy plan, to na pewno nie bedzie nam przeszkadzal jak to wielu innych shooterowych grach ma miejsce a to juz kolejny +.
Jednak to, co w Shadow Warrior najważniejsze, to siekanie i masakra W starym, ale nie przestarzałym stylu. I to jest to co tutaj wiekszosci powinno sie spodobac. Niezależnie od tego, czy strzelamy z jednego z dostępnych rodzajów broni (wśród nich znajdujemy karabiny, strzelby, miotacz ognia czy kuszę), czy wywijamy śmiercionośną kataną (ktora w porownaniu do pocisko jest zabojczo smiercionosnia), czy korzystamy z magicznych mocy, zabawa jest udana. W każdym pojedynku jesteśmy oceniani. Cały czas walczymy nie tylko o życie, ale również o pieniądze, kryształy Ki oraz karmę. Te wszystkie przeznaczamy na rozwój głównego bohatera, rozwijamy jego specjalne umiejętności czy broni – a te cale drzewko umiejetnosci jest po prostu wielkie jak w RPgu jakims – a to dodatkowo napędza chęć dalszej zabawy.
Troszke jedynie mozna narzekac na to ze tytul ten to pelna liniowosc. Kolejne etapy składają się z sekwencji korytarzy i pomieszczeń, które przemierzamy wyrzynajac oczywiscie tabuny wrogow przy okazji. Czasem musimy znaleźć klucz, aby otworzyć drzwi do kolejnej części planszy, A w niej – następni przeciwnicy do pokonania. I tak na okrągło. Raz na czas toczymy pojedynki z bossami, ale uważam, że akurat nad tym elementem twórcy powinni jeszcze popracować.
Fajnie rowniez ze na mapach autorzy zawarli mnóstwo sekretnych miejsc do odkrycia dokladnie tak jak mial ten starodawny, jednak motywacja do tego, aby się za nimi rozglądać, jest, powiedzmy sobie szczerze, przeciętna. Chociaz nie powiem, ciasteczka z dziwnymi wrozbami w srodku mi sie spodobaly bardzo.
Flying Wild Hog nawiązało do oryginału także, jeśli chodzi o stylistykę. Gra odznacza się charakterystycznym poczuciem humoru, bogatym w nawiązania do popkultury. Gwarantuję wam, że podczas zabawy nieraz się uśmiechniecie. Czerpanie przyjemności ze strzelania i wywijania kataną ułatwia także oprawa – i mam tu na myśli zarówno grafikę, jak i udźwiękowienie. Nie jest to może najwyższy poziom, znany z wysokobudżetowych produkcji, ale nasze studio wykonało kawał dobrej roboty. Otoczenie jest bogate w szczegóły, postacie poruszają się płynnie, a walkom towarzyszom efektowne animacje. Przygotujcie się także na latające dookoła, odcięte kończyny oraz przelewające się hektolitry krwi, ehh szkoda ze w wiekszosci gier takich flakow nie ma.
Reasumując Shadow Warrior to dla mnie kolejna nieszpodzianka po enslevd, Jest ona tym przyjemniejsza, że odpowiadają za nią Polacy. Studio Flying Wild Hog pokazało, że wie, jak się tworzy oldschoolowe strzelanki, i jeśli tylko tęsknisz za Doomem, Bloodem (a podobno jak wiele osob kupi shadow warrior to wskrzesza blooda), to ja zalecam i polecam. Pare godzin fajnej zabawy na pewno tutaj znajdziecie. Nie jest moze to gra z najzwyszej polki ale ponad przecietnosc wystaje i na nude jak znalazl. Gra otrzymuje od nas 7/10 i tym oto optymistycznym zakonczymy program. dzieki serdeczne za uwage trzymajcie sie czesc.
Ocena ogólna: [star rating=”7″ max=”10″] 7/10
Ocena grafiki: [star rating=”7″ max=”10″]7/10
Ocena muzyki: [star rating=”7″ max=”10″] 7/10