Witajcie Rodacy. Patrząc na obraz dzisiejszej branży gier wideo młodsi gracze mogą nie ogarnąć tego, że kiedyś mianem „dodatku do gry” określano coś więcej niż 4 nowe mapki, skórki do broni czy niesławną zbroję dla konia. Nie istniały season pasy, a większość dużych tytułów dostawało rozszerzenia, które zawierały konkretną ilość dodatkowej rozgrywki w postaci dodatkowej kampanii czy całkowicie nowej gry osadzonej w danym uniwersum. Dziś takie coś to rzadkość, jednak zdarzają się perełki, które udowadniają, że można za rozsądną cenę dostarczyć nie kilka godzin czy paczkę – za przeproszeniem – dupereli ale konkretną zawartość. Wróćmy jednak do teraźniejszości. Takim przykładem jest nasz rodzimy CD Projekt RED, który w pierwszym dodatku do Wiedźmina 3 zaoferował bardzo przyzwoitą ilość dodatkowej, wiedźmińskiej zawartości. Czy REDzi osiedli na laurach w przypadku Krew i Wino? Czy też nadal trzymają się utartej i słusznej ścieżki? Po odpowiedź zapraszam do naszej recenzji najnowszego dodatku do Wiedźmina 3.
Krew jest rzadsza niż woda
Krew i Wino w kwestii umieszczenia akcji tym razem rzuca naszego Białego Wilka w nieco odmienne rejony niż te znane z podstawki i dodatku. Tym razem nasze buty postaną w księstwie Toussant. Jak nazwa wskazuje obszary te mają wiele wspólnego z tym co można od razu skojarzyć ze średniowieczną Francją. Pierwsze co rzuca się w oczy to kolorystyka. Jest tutaj o wiele bardziej zielono, kolorowo – można spokojnie użyć słowa sielankowo. Wszędzie dominuje barokowa zabudowa, tradycyjny przepych, a także charakterystyczne dla tego okresu i regionu zachowanie ludności. No i tutaj mamy pierwszą odpowiedź na pytanie zadane we wstępie. Tak! Mapa w dodatku jest naprawdę spora – wielkość jest zbliżona do terenów, jakie zwiedzamy na samym początku Wiedźmina 3 – czyli Białego Sadu. Dodatkowo wszyscy fani odkrywania miejscówek i nie zostawiania żadnego pytajnika nietkniętego znajdą tutaj coś idealnie dla nich. Miejsc jest zatrzęsienie i każde z nich oferuje – w typowym Redowym stylu – sporo do roboty. Poza skarbami i obozowiskami bandytów, przyjdzie nam także niszczyć nowe potwory i ich gniazda, rozwiązywać nowe questy czy po prostu podziwiać widoki. Jak zwykle lizanie ścian także procentuje, bo wiele tajemniczych i niezbadanych miejsc nie będzie nam podane na tacy. Trzeba je znaleźć samemu, a szukanie procentuje, gdyż wiele takich miejsc wynagradza sowicie nasze poszukiwania. Ale kiedyś trzeba zejść z bocznych szlaków i zając się wątkiem głównym, a ten również nie zawodzi. Co więcej widać w nim to, że deweloperzy nadal bawią się konwencja i łączą ją bardzo umiejętnie z panującymi w naszym kraju stereotypami. Dlatego nadal to polscy gracze bawią przy Wiedźminie najlepiej, co nie zmienia faktu, że nawet jeśli kilka z nich ktoś przeoczy to nadal jest tutaj mnóstwo rzeczy, które potwierdzają klasę tego tytułu. Głowna oś fabularna tym razem kręci się wokół tajemniczych morderstw wśród rycerzy, a to zlecenie zleca nam nie kto inny, jak księżna Anna Henrietta. Zabawa z głównym wątkiem to nie mniej niż około 12 do 15 godzin zabawy. Imponujący wynik, którym nie powstydziła by się niejedna samodzielna produkcja. Nie sposób nie zauważyć, że chociażby Falloutowy Far Harbor oferuje około 10 godzin zabawy i to nawet, jeśli bawimy się z questami pobocznymi, a nie wspominając nawet o tym, że poza zadaniami otrzymujemy nowe rodzaje przeciwników, rynsztunku i jest tego zdecydowanie więcej niż w jakimkolwiek dodatku do jakiejkolwiek gry RPG wydanej w ostatnim czasie. Za to należą się REDom ogromne brawa. A zatem prawo CD Projekt RED – znów Wam się udało!
Wino im starsze tym lepsze
A będzie miał gdzie ten zacny trunek leżakować. Jak dla mnie największą nowością z rzeczy opcjonalnych jest właśnie Corvo Bianco. To nasza winnica, która otrzymujemy na początku zabawy z dodatkiem. Z początku otrzymujemy posiadłość, która lata swojej świetności ma już dano za sobą i tylko w naszej kwestii leży, czy nadal będzie tak wyglądać, czy też odpowiednio ją odpicujemy.. Oczywiście świat Wiedźmina jest pod względem finansów brutalny jak zawsze i bez odpowiednich środków nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Rozbudowa naszego kwadratu daje nam szereg bonusów w postaci chociażby możliwości ostrzenia broni bez potrzeby szukania kamieni szlifierskich u kowali czy ogrodu, w którym możemy hodować potrzebne nam zioła, aby sporządzać eliksiry. Także nasz rumak dostanie coś dla siebie. Stajnia daje możliwość zwiększenia chociażby wytrzymałości naszego wierzchowca. Z tym miejscem związane są również zadania poboczne oraz fabularne. Widać, że pomimo podobnych patentów w innych produkcjach samo wykonanie Corvo Bianco pachnie na odległość tym charakterystycznym dla nasze produkcji szlifem. Drugą znaczącą nowością są mutacje, które pozwalają jeszcze bardziej wzmocnić naszego Wiedźmina. Ich liczba to 12 i potrafią wpływać na każdy aspekt zabawy. Nowości pomniejszych także jest sporo – ale to już pozostawię Wam do wyłapania. Zapewniam, że da Wam to nie mniej zabawy niż mnie. Potwory, animacje, zadania, rynsztunek wiedźmiński i zwykły… Nie zapominajmy o Gwincie, który otrzymał nowe karty, które potrafią namieszać i nawet z mocną talia będziemy mieli czasem nie lada problem, aby pokonać lokalnych mistrzów w tą grę. Zawartość to też zadania poboczne. I tutaj znów możemy chodzić z podniesionym czołem. Poza znacznikami na mapie trzeba wspomnieć o questach pobocznych, opcjach romansowania i tak dalej. Jest co robić, jest z kim to robić i dla kogo. W sumie wymasowanie tego dodatku zajmie spokojnie około 30 godzin. Samo miasto Beauclair wciąga na długo i pomimo pięknej otoczki za dnia, dopiero nocą ukazuje swoje prawdziwe oblicze. No i turniej rycerski, w którym wszyscy pożądający sławy mogą udowodnić swoją wyższość w walce i zostać nowym mistrzem księstwa Toussant. Nie można pominąć także Regina – ta postać wprowadza niemałe zamieszanie – szczególnie ze względu na to kim jest ta persona. Ale to już byłby spoiler – po odpowiedzi zapraszam do gry. Chociaż wydaje mi się, że fani RPG już dawno czuli się do niego zaproszeni.
Ta klarowność i smak…
Krew i Wino nie spuszcza z tonu jeśli chodzi o oprawę. Wiedźmin to już nie tak nowy tytuł, a nadal potrafi zachwycić graficznie. Dodatek nie wprowadza może nowej jakości co do oprawy. Mamy tutaj do czynienia bardziej ze szlifowaniem diamentu z pozostałych skaz. I oczywiście nie wszystkie z nich da się zamaskować – to odpowiednie operowanie kolorystyką samym projektem miejscówek cieszy oczy. Wiedźmin nadal może stawać bez żadnej ujmy w szranki z najładniejszymi tytułami tej generacji i bez większych problemów wychodzić z walki zwycięsko. To nadal ta autentyczność i rozmach budują obraz gry pięknej graficznie. Gdzieś tam zamajaczy popup, czasem jakiś model jest wyraźnie gorszy od innego, ale to nie zmienia faktu, że miejscami nie sposób się nie zatrzymać, nie oprzeć wygodnie w fotelu i po prostu podziwiać. Dźwięk pozostał praktycznie nietknięty i poza rzucającym się w ucho motywem przewodnim nie uświadczymy tutaj wielu zmian. Ale to nie żadna wada – udźwiękowienie jest nadal bardzo mocnym punktem tej produkcji. Szlifom nie oparł się ekwipunek. Podział na kategorie przedmiotów wyszedł na dobre – wszystko jest jeszcze bardziej intuicyjne i pozwala jeszcze wygodniej poruszać się po naszych zbiorach. Możliwość czytania notatek, książek i listów w biegu bez wchodzenia do glosariusza także witam z otwartymi ramionami.
Lekko cierpkie…
Nic jednak nie jest bez wad. Najnowszy dodatek może nieco cierpieć na growe deja vu. Pomimo sporej zawartości nie unikniemy powtarzalności i tak naprawdę mamy tutaj więcej tego samego. I mimo, że podane w innym sosie i nadal ciekawe i wciągające może niektórym przeszkadzać brak znaczących nowości w rozgrywce czy budowie questów. Ja uważam jednak, że ta formuła się sprawdza. To dokładnie to czym powinien być dodatek – rozwinięciem i wzbogaceniem podstawowej gry. Ale należy o tym wspomnieć, bo Gracze szukający rewolucyjnych zmian i czegoś zupełnie nowego mogą się nieco Krwią i Winem rozczarować. Techniczne diabliki też nie zostały wyplenione i przenikający się NPCe, drobne błędy graficzne czy okazjonalne – lecz bardzo rzadkie – glitche potrafią nieco wybić z rytmu i popsuć klimat, ale szybko o tym zapinamy w obliczu całej reszty. Właśnie to jest największą siła tej gry i dodatku. Pomimo potknięć całość jest na tyle dopracowana i dopieszczona, że ciężko uznać to wszystko za wady, które psują rozgrywkę. Jedyne co irytuje to loadingi – nadal potrafią trwać naprawdę sporo czasu – szczególnie na konsoli. Poza tym Krew i Wino to kontynuacja idei, która kiedyś była normą. Dodatek do gry ma oferować konkretny zasób zawartości i zabawy. Tutaj każda wydana złotówka zwraca się z nawiązką i to nas wszystkich powinno ogromnie cieszyć, a inni powinni się od naszych developerów zwyczajnie uczyć i brać z Nich przykład. Posiadacze konsol Microsoftu na pewno poczuja się nieco gorzej, bo wydanie pudełkowe omija ich konsolę. Dziwne posunięcie ze strony wydawcy – nie powinno tak być.
A la Vorte!!!
Posiadających podstawkę i Serca z Kamienia nie trzeba zapewne zachęcać do zakupu najnowszego rozszerzenia do przygód Gwynbleydda. Reszcie wypada powiedzieć tylko, że nawet jeśli do tej pory jakimś cudem nie obadali podstawi powinni jak najszybciej nadrobić niemałe zaległości. To nadal jedna z najlepszych gier ostatnich lat pod wieloma względami, a pod każdym innym wybijająca się ponad przeciętność i mega solidna produkcja. Ogromna ilość zawartości, ciekawy i wciągający scenariusz i wiele pomniejszych ulepszeń i dodatków zasługuje na uznanie i gromkie brawa. Brać i grać z zawiązanymi oczami. Polecam ten dodatek z czystym sumieniem. Tym bardziej, że niejeden producent wydał by to jako osobny tytuł i kazał sobie zapłacić pełną cenę. Tacy powinni się wstydzić, a my możemy być dumni z Naszych. Reszta świata – patrzeć i uczyć się. My za to gramy i to też polecam zrobić wszystkim!
Nasz sprzęt testowy. Kliknij w podzespół by zobaczyć recenzję.




Norbii
Dodatek KOZAK!!!
ventur
Ciekawe czy jak się ukończy dodatek przed podstawką i po zakończeniu przyjdzie do Corvo Bianco Jaskier. To czy on tam zostanie czy z biegiem trwania fabuł podstawki przyjdzie tam Triss albo Yennefer.
Rysiek2022
Wy też czujecie pustkę po przejściu dodatku, że chcielibyście ich jeszcze z 5? Eh, chyba muszę jeszcze raz przejść krew i wino.
Xerti
Mam ważne pytanie dotyczące gry. W momencie robienia głównej fabuły (pod wiatrakami de la Croixa czy jak mu tam), w pewnym momencie mam ostrzeżenie, mówiące, że to przełomowy moment gry i pewne zadania poboczne będą nie wykonalne. Jakie? Chcę przejść grę wykonując wszystkie zadania, ale robienie zadań na siłę nie przynosi przyjemności.
grzegorz
według mnie fabuła była zarąbista nic dodać nic ująć