Swag and Sorcery, z tych samych studiów, które stworzyły tinyBuild’s Punch Club i Graveyard Keeper, to autoparodiująca próba usprawnienia współczesnej komputerowej gry RPG do jej podstawowych elementów. Jest wioska, poza nią jest kilka obszarów pełnych potworów i łupów, masz (głupie) zadanie od (starczego) króla i masz załogę składającą się z maksymalnie ośmiu odważnych, specyficznych poszukiwaczy przygód.
Na początku gry ci poszukiwacze przygód są uzbrojeni w drewniane miecze i przychodzą do pracy w bieliźnie. Musisz zbudować w wiosce obiekty, które wspomogą ich misję, obsadzić w nich wszystkich poszukiwaczy przygód, którzy aktualnie przebywają w mieście, i wykorzystać je do przekształcenia wszelkich drobiazgów, które przywieziesz z pola, w nową broń i zbroję.
Ogólnie rzecz biorąc, komputerowa gra RPG lub CRPG polega na obserwowaniu, jak Twoje liczby rosną. Wyruszasz na misje, aby znaleźć nowy sprzęt, który czyni twoje postacie silniejszymi, dzięki czemu możesz brać udział w trudniejszych zadaniach, aby znaleźć lepszy sprzęt. W swej istocie jest to matematyczna bieżnia. Większość gier stara się to zamaskować epickimi historiami i mocną charakterystyką, ale ogromna siła atrakcyjności przeciętnego CRPG powoduje, że coraz większe potwory eksplodują i giną.
Swag and Sorcery usprawnia i automatyzuje wszystko, co może, dopóki gra nie będzie niczym innym jak tylko obserwowaniem, jak te liczby rosną. Tworzysz drużyny składające się z maksymalnie trzech poszukiwaczy przygód, wysyłasz ich na pustynię, a jeśli im się to uda (lub nakłonisz ich do bezpiecznego odwrotu), wykorzystujesz powstałe złoto, drewno, rudę, zioła i kawałki potworów, aby stworzyć dla nich mocniejszą zbroję i lepszą broń. Może to obejmować staromodną zbroję płytową i wielkie miecze, a także oszałamiające okulary przeciwsłoneczne, koszulkę do koszykówki i gitarę elektryczną, ponieważ nie jest to gra, w której w ogóle inwestuje się w utrzymanie spójnego tematu. Tak naprawdę wydaje się, że istnieje jakaś niepisana zasada, według której im głupszy wyglądasz, tym lepiej ci się powodzi.
Każda udana wyprawa na dany obszar zapełnia procentowy pasek postępu. Przy 100 procentach możesz rzucić wyzwanie bossowi-potworowi obszaru… który początkowo zapadnie twarzom twoich poszukiwaczy przygód. W tym momencie wracamy do deski kreślarskiej, wysyłając poszukiwaczy przygód na więcej misji, aby zebrać więcej rzeczy i zebrać więcej złota, aby zdobyć są wystarczająco silni, aby rzucić wyzwanie temu szefowi i wygrać. Spowoduje to odblokowanie kolejnej strefy i cykl się powtórzy.
Ostatecznie możesz zatrudnić wystarczającą liczbę poszukiwaczy przygód, aby niektórzy z nich zbierali zasoby w terenie, a kilku innych pracowało w wiejskich sklepach. Kiedy już stworzysz podstawowy zespół, który jest wystarczająco silny, aby poradzić sobie z przygodami w strefie bez konieczności uważnego obserwowania ich (ponieważ tracisz wszystkie zebrane zasoby i odrobinę postępu etapowego, jeśli drużyna zostanie pokonana w polu), możesz pozwolić im działać w tle podczas pobytu w wiosce, ustawiając inne postacie do wykonywania różnych zadań.
Jeśli to sprawia, że Swag and Sorcery brzmi dla ciebie powtarzalnie… cóż, tak jest. Własny opis gry na stronie Steam zaczyna się od frazy „Szlifuj w poszukiwaniu zasobów”. Jest skierowany do publiczności, dla której to powtórzenie jest rzeczywiście dziwnie przekonujące. To jak farma mrówek, tyle że czasami mrówki opuszczają dany obszar i wracają z mnóstwem pieniędzy i częściami ciała.
Jednak naprawdę angażuje się w swoją pracę. Swag and Sorcery jest pełen niezapowiedzianych, stromych skoków trudności, szczególnie gdy odblokujesz nową strefę do eksploracji. Grupa poszukiwaczy przygód, która może z łatwością zmiażdżyć bossa w jednej strefie, jest zwykle łatwym łupem dla standardowych potworów w następnej, co zmusza cię do wysłania drużyny z powrotem do wcześniej oczyszczonej zawartości w poszukiwaniu złota i ulepszeń, które pozostały do znalezienia.
W grze nie ma też punktów doświadczenia, co jest trochę dziwne. Każde ulepszenie, które kupujesz dla postaci, takie jak zwiększenie statystyk lub wyższy poziom, odbywa się po prostu za coraz bardziej absurdalne ilości złota. Nie stanowiłoby to problemu, gdyby nie to, że złoto jest dziwnie trudne do zdobycia, ponieważ potwory upuszczają go niewiele lub wcale. Prawdopodobnie pierwsze trzy strefy gry będziesz ciągle spłukany, wykonując poboczne zadania, aby zdobyć wystarczającą ilość pieniędzy, aby rzucić jeszcze jeden poziom na swoje główne postacie.
Możesz zamienić odczynniki bezpośrednio w złoto, wytwarzając niepotrzebny sprzęt i sprzedając go sprzedawcy w centrum miasta, ale to podejście staje się trudniejsze w miarę postępów w grze. W pierwszej strefie możesz po prostu połączyć drewno i rudę, aby zrobić kilka włóczni lub mieczy i sprzedać je za drobne, ale im dalej w grę, tym bardziej skomplikowane stają się przepisy. Skończy się na tym, że będziesz musiał przeszukać jedną strefę w poszukiwaniu jednego rzadkiego odczynnika potrzebnego do wytworzenia określonych przedmiotów, podczas gdy wszystko inne, co zdobędziesz, kumuluje się dziesiątkami, ponieważ nie możesz jeszcze użyć żadnego z nich.
Na szczęście problem ten rozwiązuje się w końcowej fazie gry, ponieważ otrzymujesz schematy zbroi i broni z pasywną cechą Kradzież, która pozwala automatycznie zbierać złoto z każdego wychodzącego ataku. W tym momencie możesz po prostu grindować, aby stworzyć jak najwięcej sprzętu do kradzieży, a następnie pozwolić poszukiwaczom przygód jak zwykle uprawiać ziemię w tle. Jednak przed tym momentem będziesz musiał przez kilka godzin przeglądać starą zawartość, aby zebrać niepotrzebne przedmioty lub sprzęt, z którego już dawno wyrosłeś, więc możesz go przenieść na otwarty rynek i zebrać w całość wystarczy zmian na jeszcze jeden poziom.
Powtórzę: jeśli brzmi to dla ciebie jak niejasna forma tortur, nie mylisz się. Swag and Sorcery zaprojektowano na wzór darmowej gry mobilnej, w której jakimś cudem zapomniano o mikrotransakcjach. To czysty pochłaniacz czasu, stworzony, aby mieć zajęte ręce i niejasno nastawiony umysł, i pod tym względem jest skuteczny. Udało mi się stracić na to kilka godzin, w ten sam sposób, w jaki mogę zabić wieczór bez prób, uprawiając ziemię w grze MMORPG lub zbierając odczynniki w piaskownicy rzemieślniczej. Samo obserwowanie rosnących liczb daje dziwny rodzaj satysfakcji i właśnie w tym specjalizuje się Swag and Sorcery.
Zdecydowanie przydałoby się jednak kilka warstw farby więcej. Duża część gry opiera się na fantastycznym przebieraniu się, ponieważ od czasu do czasu będziesz musiał wziąć udział w czymś w rodzaju konkursu modowego o wysoką stawkę. Zachęcamy Cię do posiadania dużej ilości zapasowego sprzętu, aby Twoje postacie wyglądały tak fajnie i/lub głupio, jak to tylko możliwe, zgodnie z wymaganiami konkretnego konkursu, ale nie masz narzędzi, które pomogą Ci sobie z tym poradzić kolekcja. Nie możesz sortować według typu ani szukać konkretnej nazwy; musisz po prostu przekopywać się przez nie jak przepełnione pudełko z zabawkami, aż znajdziesz to, czego szukasz. CRPG mają w standardzie naprawdę podstawowe narzędzia do zarządzania zapasami od prawie 30 lat, więc dziwne, że ich tutaj nie ma.
Ulepszenia są również generalnie losowe, a większość broni i zbroi ma szeroki zakres dostępnych statystyk, a także jedną lub więcej całkowicie losowych cech przypisanych podczas tworzenia. Trudno powiedzieć, czy nowy przedmiot faktycznie stanowi ulepszenie tego, co już masz, ponieważ może skutkować lepszymi liczbami podstawowymi, ale szeroką gamą bezużytecznych statystyk. Istnieje również dziwny problem polegający na tym, że spodnie poziomu 6 są bez wątpienia najlepszym przedmiotem w grze, ponieważ w każdej turze walki powodują, że użytkownik regeneruje od 80 do 99 procent obrażeń zadanych ostatnim trafieniem. Jeśli postać nosząca te spodnie nie zginie jednym trafieniem, w ogóle nie umrze. Skończyło się na tym, że wszyscy moi wojownicy z pierwszej linii mieli na sobie duże, brzęczące hełmy i napierśniki w zbrojach płytowych… oraz tanią, małą przepaskę na biodra z zielonej skóry, która wykonywała za nich całą ciężką pracę.
Najważniejszym problemem Swag and Sorcery jest jednak jego lokalizacja. Dwie z trzech firm, które nad tym pracowały, często współpracujący z tinyBuild, Lazy Bear i Uroboros, mają siedzibę w Rosji. Wersja angielska wygląda tak, jakby tłumaczenie mogli wykonać we własnym zakresie; jest pełen pogmatwanej składni, dowcipów, które nie lądują (jednym z sympatycznych dziwactw osobowości bohaterki jest to, że wydaje się mieć zaburzenia odżywiania?) i od czasu do czasu autentyczny błąd tekstowy. Nie jest to najgorsze tłumaczenie, jakie kiedykolwiek widziałem, ale w grze przydałby się jeden lub dwóch rodzimych użytkowników języka angielskiego, aby przejrzeli scenariusz i przedstawili go amerykańskiej publiczności, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak duża część gry rzekomo jest prowadzona przez jej dziwne poczucie humoru.
Pomimo tego wszystkiego, Swag and Sorcery ma dziwną, hipnotyczną jakość, która sprawia, że gram w nią o wiele dłużej, niż myślałem. Dzieje się tak dzięki dziwnemu połączeniu dobrze wykonanej grafiki pikselowej, prostej pętli rozgrywki, dziwacznej estetyki i satysfakcji, że w końcu udało się pokonać każdą z barier, które przede mną postawiła. Naprawdę mam wrażenie, jakbym grał w starszą CRPG, może z końca lat 80., w trybie szybkiego przewijania.
Trzeba przyznać, że jest to bardziej efektowna odskocznia niż gra wideo. Jest to idealne rozwiązanie, jeśli chcesz uruchomić program na jednym monitorze, podczas gdy na drugim oglądasz telewizję strumieniową, lub włączyć laptopa, aby zapewnić sobie rozrywkę podczas długiego lotu. Swag and Sorcery ma te same relaksujące i uzależniające właściwości, które można uzyskać podczas pielęgnacji upraw w Stardew Valley lub robienia okrążeń wokół strefy ziół i rudy w World of Warcraft, a wszystko to zebrane w jeden produkt. Dzięki inteligentniejszej lokalizacji i kilku ulepszeniom jakości życia Swag and Sorcery może mieć szerszą atrakcyjność niż obecnie; w obecnej sytuacji dobrze wypełnia swoją niszę.





