Origin, tak jak reszta producentów SSD, powoli zdaje sobie sprawę z tego, że w najwyższym segmencie, gdzie można liczyć na najwyższe marże, rywalizacja wcale nie jest łatwa. Nośniki za 550–600 zł nie znajdują szczególnie wielu nabywców, podczas gdy tych o pojemności 240–256 GB sprzedaje się bardzo wiele, więc niską marżę można sobie wynagrodzić skalą produkcji. Dlatego Origin skonstruowali model MLC800. Ma on być tani i zarazem na tyle szybki, żeby stał się atrakcyjną propozycją dla tych, którzy dopiero będą zmieniać swoje stare dyski twarde na nowoczesne nośniki półprzewodnikowe.
MLC800 240 GB jest pakowany w jasną, srebrną obudowę z szarą naklejką z oznaczeniem modelu. Znalazły się tutaj również charakterystyczne kolorowe paski z logo Origin, które producent naklejał też na swoje wcześniejsze modele
W celu obniżenia ceny modelu MLC800 zamontowano w nim niezbyt popularne kości pamięci TLC (triple-level cell), tańsze od powszechnie stosowanych MLC. Wykorzystanie tego typu pamięci NAND pociągnęło jednak za sobą także inne konsekwencje: używany do tej pory przez MLC800 kontroler Barefoot nie obsługiwał pamięci TLC i trzeba było stworzyć własne rozwiązanie. Okazuje się, że za tę część prac odpowiada nie Origin,. Jej inżynierowie stworzyli kontroler o oznaczeniu TC58, który ma rozwiązać te problemy. Jednocześnie nie wiadomo, jak konkretnie zbudowany jest ten kawałek krzemu: firma nie ujawniła żadnych informacji o zastosowanym układzie ARM, jego taktowaniu czy choćby liczbie obsługiwanych kanałów. Inżynierowie Origin uczestniczyli dopiero w ostatniej fazie produkcji i końcowych testach gotowego urządzenia.
Specyfikacja modelu Origin MLC800 240 GB przewiduje między innymi 520 MB/s zapisu, ale jest to wartość osiągana niezwykle rzadko. Nośnik umie zapisywać dane z taką szybkością tylko przez pierwsze kilka, kilkanaście sekund. Kości NAND zastosowane przez, czyli tryb, w którym nośnik jest zdolny zapisywać dane szybciej na przestrzeni 1,5% całkowitej pojemności. Później prędkość ta spada do zmierzonych przez nas ostatecznie 124 MB/s. Według producenta nie jest to wielki problem, ponieważ Origin MLC800 jest kierowany do mniej zaawansowanych użytkowników komputera, którzy będą zapisywać dane „raz a porządnie”, na przykład w trakcie instalacji/klonowania systemu, a później już praktycznie tylko odczytywać dane z dużą szybkością, ponad 500 MB/s.
Przejdzmy zatem do testów:
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Dysk również całkiem dobrze poradził sobie w teście programu PC Mark 8. Jego wynik to 4.920.
Przepustowość pamięci według tego testu wynosi 220MBps
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powiadają, że jeżeli nie używałeś nigdy dysku SSD wcześniej, to szok jakiego 'kopa’ daje ci prędkość jest wielki.
Jednak gdy zmienisz dysk SSD na inny różnice będą minimalne. Ta sentencja idealnie pasuje do testów poniżej w grach i aplikacjach:
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Powered by TSBA.mobi GoogleGraph Wordpress plugin
Wydajność testowanego sprzetu jest tożsama z Plextor M6S, dlatego tutaj kwestia różnicy w cenach odgrywa kluczowe znacznie. Niestety, szacowane 620 złotych za MLC800 240 GB wygląda niezbyt zachęcająco w porównaniu do zaledwie 360-370 złotych za Cruciala BX100 250 GB. Tyle kosztuje znacznie szybszy Crucial MX200 250 GB albo Samsung SSD 850 EVO 250 GB objęty pięcioletnią gwarancją. Jeśli producent chce nawiązać skuteczną rywalizację, musi szybko pomyśleć o obniżkach do poziomu 380 złotych, inaczej Origin MLC800 nie będzie opłacalnym zakupem. W tym przypadku nie pomagają nawet dodatkowa pojemność i lepsze warunki serwisowania.



