Metal Slug X – Recenzja

Metal Slug X to usprawniona, już siódma część popularnej serii dynamicznych, platformowych strzelanek. Czy rozgrywka wciąż wciąga, czy może ludzie z SNK zaczynają odcinać kupony od sławy?

Jedno i drugie, po trochu. Mam olbrzymi problem z oceną jakiejkolwiek części Metal Slug, bo poniekąd na niej się wychowałem, tracąc cenne  zaskórniaki na osiedlowych automatach. I choć tak naprawdę siódma część niewiele różni się od pierwszej ? jeśli łyknęliście bakcyla wcześniej,  wciąż będziecie się czuć jak ryba w wodzie.

Rozgrywka ponownie polega na parciu w prawo, niczym w Mario, przez zastępy wrogich żołnierzy, kosmitów i przerośniętych zwierzy. Problem w  tym, że chwila nieuwagi kosztuje nas tutaj od razu utratę życia, a że tych mamy tylko dwa, musimy uważać na strzały, pociski, noże, macki i kwas,  wystrzeliwane w naszą stronę. Do wyboru tym razem mamy aż sześciu bohaterów, którzy choć inaczej wyglądają i mają odmienne opisy na  kartach postaci, w rzeczywistości niczym się nie różnią. Jednak to miły dodatek i urozmaicenie, szczególnie, że dwóch nowych herosów to  skądinąd znani bohaterowie innej gry firmy SNK?

Metal Slug X, z całym dobrodziejstwem inwentarza, ląduje na naszych konsolach z tymi samymi zaletami i wadami co zawsze. Grafika jest więc  okrojona po bokach, wyświetlana w formacie 4:3 (zapomnijcie o HD). Odgłosy pasują do dwuwymiarowej, klasycznej do bólu platformówki, ale swoim brzęczeniem potrafią po kilku godzinach irytować. Poza tym mamy jeszcze więcej cech charakterystycznych serii, czyli dynamicznej rozgrywki, solo lub w co-opie (niestety tylko do dwóch osób) offline i online. Biegamy, skaczemy, latamy, jeździmy czołgiem, ratujemy wojennych kombatantów (lub jeńców wojennych, nigdy do końca nie wiedziałem kim są ci dziadkowie), strzelamy z pistoletu, karabinu, shotguna, miniguna, lasera, rzucamy granatami i nie tylko! Owszem, na ekranie non-stop naprawdę sporo się dzieje, dlaczego czasem łatwo o śmierć w gąszczu przeciwników i wystrzeliwanych pocisków.

Co warto odnotować, Metal Slug X jest bardziej przyjazny nowicjuszom serii niż wszystkie wcześniejsze odsłony razem wzięte. Po pierwsze, mamy trzy poziomy trudności, z czego już drugi jest kłopotliwy, a trzeci wyłącznie dla starych wyjadaczy tej marki. Po drugie, co jest przydatne zarówno początkującym jak i zaawansowanym graczom ? mamy mini-misje. Treningi te rzucają nas na małą przestrzeń, zazwyczaj jedną planszę, i każą nam np. unikać spadających bomb lub strzelać absolutnie bezbłędnie do pojawiających się celów, a wszystko to w określonym czasie.

Niestety demo w XBLA nie jest aż tak przyjazne nowym fanom serii Metal Slug, jak pełna wersja. Więc jeśli je przejdziecie i poczujecie chęć na więcej ? śmiało kupujcie, choć 1200 MSP to zbyt wygórowana cena, mimo że tę grę można przechodzić w kółko. Jeśli jednak zaczniecie kręcić nosem, koniecznie poczekajcie na obniżkę ceny, lub zwyczajnie odpuście sobie tę, niepozbawioną błędów, ale jednak jedyną w swoim rodzaju platformówkę.

Good

  • Metal slug !!
  • Grywalność
  • Jakość
  • Miodnośc

Bad

  • Niedzisiejsza grafika (opcjonalne)
8

Bardzo Dobra

Leave a Reply