Death’s Door Recenzja

Pomyśl o Death’s Door jak o kochającej parodii większego wszechświata Dark Souls. Znajdują się tam wszystkie pułapki: kamienne, szare ruiny umierającego królestwa, wędrowni ekscentrycy z dialogami tworzącymi scenę, gotycki krój pisma za każdym razem, gdy napotkasz bossa, który czai się w ich twierdzy. To ponure jak diabli, ale też trochę zabawne. Zbliżający się władca trzyma na biurku nowy kubek, a życie pozagrobowe zostaje przekształcone w biurokrację popychającą ołówek, z profesjonalną klasą różnych ponurych żniwiarzy narzekających na mozolną pracę. Udaj się do sanktuarium pierwszego bossa, a nie znajdziesz smoka ani nieumarłego potwora, ale bardzo rozgniewaną babcię. W Death’s Door jest lekki wiatr, który podziwiałem przez 10 godzin. Na każdym kroku dwuosobowe studio Acid Nerve znajduje idealne miejsce.

Death’s Door jest zbudowany jak oldskulowa gra Zelda: Gracze przejmują kontrolę nad drobną wroną w świecie przypominającym dioramę i, wyposażeni w miecz i sen, przemierzają trzy lochy, aby zabezpieczyć macochuffiny niezbędne do podważenia tytułowego wejście. Na każdym z tych poziomów gracz natknie się na dodatkową broń, którą można wyposażyć, która pomoże w rozwiązywaniu zagadek znalezionych w labiryncie.

To wszystko jest bardzo standardowe, przewidywalne w sposób, w jaki zawsze są świetne przygodowe gry akcji. Wiedziałem bez wątpienia, że ​​strzał z haka zmaterializuje się po zobaczeniu wszystkich drewnianych kołków rozrzuconych na niedostępnych platformach, tak samo jak wiedziałem, że wszystkie te pokruszone łaty na ścianach wkrótce ustąpią miejsca nieskończonemu zapasowi bomb. Jeśli dorastałeś w tych grach, prawdopodobnie będziesz mógł grać w Death’s Door poprzez swoje limbiczne instynkty.

Więc oczyść te katakumby, zabij odpowiadających im bossów i przebij się przez krótki wielki finał. Jeśli to wydaje się nieznaczne, masz rację! Do zebrania są tylko cztery bronie Zelda, a każda z nich jest mapowana bezpośrednio na D-pad, gdy tylko zostanie podniesiona. Świat hubów jest pobłogosławiony kupcem, który oferuje niezwykle lekkie opcje budowania postaci RPG. Zasadniczo gracz spienięża wszystkie… cóż, wszystkie dusze, które gromadzą podczas zabijania wrogów, aby wzmocnić swoją siłę ataku, prędkość uników lub umiejętności dystansowe. Same lochy wydają się nieco dłuższe niż klasyczne odgórne spelunkingi z dawnych czasów, ale niewiele.

Spędziłem większość czasu z Death’s Door, spodziewając się niespodziewanego trzeciego aktu, w którym pośrednicy proszą o kilka dodatkowych żetonów rozsianych po krańcach świata, zanim pozwolą mi zobaczyć napisy końcowe. Ale nie, Acid Nerve opiera się presji, aby to wybić. To co widzisz Jest Tym Co dostajesz.

I szczerze mówiąc, po bagnie 150-godzinnych gier Assassin’s Creed i eskalacji bossów ze strony akolitów FromSoftware, rozkoszowałem się prostotą Death’s Door. Odrzuca gatunek przygodowo-akcji do jego podstawowych fundamentów. Nigdy nie musisz tutaj robić żadnej intensywnej lektury; każdą przeszkodę można rozwiązać za pomocą logicznej dedukcji lub zapamiętywania wzorców. Nie wymaga od ciebie opanowania dostosowanych animacji kilkunastu różnych mieczy i pałek, ani nie będziesz musiał szukać tajemniczych portali i ich kluczy, aby włamywać się do każdej strefy (Malowany świat Ariamis w stylu Dark Souls). Muzyka skupia się wokół wspaniałego, fortepianowego refrenu, który staje się hipnotyzujący, im głębiej zanurzasz się w rytm Death’s Door. Prawdziwą magię można znaleźć, gdy gra jest tylko tak długa, jak to konieczne, aby dotrzeć do sedna.

Death’s Door może być trudną grą, a niektóre jej późniejsze sekcje rzucają całe armie na drogę twojej małej wrony. Ale ataki i uniki można łączyć ze sobą płynnie i żaden z moich wielu restartów nie wydawał się szczególnie tani. Nie zaszkodziłoby, gdyby oprócz standardowej walki typu roll-and-slash było jeszcze kilka ozdobników, ale system działa. Właściwie byłem prawie zaskoczony tym, jak brutalne potrafią być Wrota Śmierci. Acid Nerve kładzie się na kontrolerze wstrząsając za każdym razem, gdy stal łączy się z ciałem, a kretyni rzucają się na ziemię jak pro wrestlerzy. Nikt nie ma przywileju umierać w obłoku dymu.

Ta wzniosłość jest zakłócana tylko przez kilka punktów problemowych. Death’s Door nie do końca pasuje do nieskazitelnego projektu poziomów strzeżonego przez zaufanie do mózgu Nintendo, co oznaczało, że spędziłem kilka części na bieżnikowaniu korytarzami w kółko, próbując wyśledzić ostatni klucz, aby odblokować następne spotkanie lub cokolwiek innego. Jest to jedna ze starożytnych nieszczęść związanych z tym gatunkiem, a w przypadku gry, która specjalizuje się w wydajności, zbyt częste cofanie się może naprawdę zabrać powietrze z piłki. (Co gorsza, w żadnym z lochów nie ma mapy.) Brama Śmierci jest rozsądna dzięki swoim punktom kontrolnym – w porządku dla mnie – ale nic też nie powstrzymuje cię przed ucieczką przed wszystkimi wrogami, których wysłałeś w poprzednich seriach , co sprawia, że ​​corpserun jest trochę bezcelowy. Albo ukarz mnie grindem, albo odrodź mnie w tym samym miejscu, w którym zginąłem! Obiecuję, że dam radę.

W przeciwnym razie Death’s Door wydaje się mikroskopijną epopeją. To tak, jakby wspaniałe wejście do nadrzędnego kanonu – wypełnione dziwactwami, humorem i cudowną dbałością o szczegóły – zostało cudownie zminiaturyzowane, by zmieścić się w dwutygodniowej przerwie na lunch. Może wielkie sagi gier wideo nie muszą być rozrzucone ponad gigantycznymi limitami poziomów i ogromnymi otwartymi światami. Może wystarczy transcendentny klimat.

@Cosmocover

Good

  • Oprawa graficzna
  • Soundtrack
  • Intuicyjne sterowanie
  • Ciekawi bossowie

Bad

  • AI przeciwników
  • Mogłaby być trudniejsza
8.5

Bardzo Dobra

7 komentarzy

  1. Oj tak, przeszedłem na 100% – warto zrobić true ending. Super gra, szkoda, że krótka ????

  2. Szkoda braku języka polskiego

  3. Ptak the game.

  4. titan souls 2?

  5. Gra wydaje się bardzo fajna, szkoda, że nie wyszła na Switcha.

  6. Nie moja bajka, ale recenzja na bardzo wysokim poziomie

  7. Szkoda, że nie ma jej w gamepassie

Leave a Reply