witajcie rodacy Lato króluje za oknami, a na salach kinowych niepodzielnie rządzą letnie blockbustery nastawione na zmęczoną upałami i kąpielami młodzież. Na ekranach gościliśmy już Kapitana Amerykę, oraz Godzillę a teraz do kin szturmem wparowuje kolejna cześć sagi opisującej losy zmiennokształtnych Transformerów. Jak łatwo się domyślić, producent filmu z tej jakże ważnej okazji postanowił zaszczycić nas także wydaniem gry, luźno bazującej na wyżej wspomnianym filmie.
Historia, prawdę mówiąc, jest tak kiepska, że naprawdę ledwo ją pamiętam a grę skończyłem jakieś 20 minut temu. W nadążaniu za fabułą nie pomaga także fakt, że co rozdział dostajemy inną maszynę do naszej dyspozycji oraz przeskakujemy z jednego obozu robotów do drugiego. No ale spróbuje pogrzebać co nie co w mojej pamięci by przywołać sobie choć szczątki osi fabularnej tego ‘dzieła’.
Po jednej stronie barykady mamy więc tych złych, a po drugiej tych dobrych, a gdzieś po środku jest.. Nie no naprawdę nie pamiętam, jednak wychodzę z założenia, że może to i dobrze. Wszak produkcję od Activision skończyłem w jakieś 5 godzin, więc nie zdążyłem w sumie w tym czasie uśmiercić wszystkich moich szarych komórek, a gałki oczne i uszy nie zaczęły mi obficie krwawić od oferowanych przez grę doznań audiowizualnych.
W całym morzu ekskrementów, które niebawem wyleje na tą produkcję, jedno musze przyznać: roboty prezentują się nie najgorzej. Ich ‘dizajn’ inspirowany jest nie tylko kinowymi produkcjami, ale również kreskówkami z lat ’80, choć być może są ona za bardzo przyozdobione neonowymi lampkami. Tak czy siak, wydaje mi się, że zarówno fani klockowatych robotów sprzed 3 dekad oraz nowi robo fani, znajdą tu coś dla siebie. Na plus zaliczyć można także obecność w grze etatowego Optimusa, czyli PeteraCullena bo Jego basowy, spokojny głos kojarzą zarówno fani filmów pełnometrażowych jak i animowanych. Niestety, na resztę oprawy audiowizualnej wypadałoby spuścić zasłonę milczenia.
Skoro już wystarczająco posłodziłem tej produkcji, wydaje mi się, że najwyższa pora wylać trochę pomyj a na pierwszy ogien pojdzie
Sztuczna inteligencja i mimo drugiego członu nazwy, nie jest niestety zbyt mądra. jezeli graliscie The Amazing Spider-Man 2 to tam mieliśmy do czynienia z podręcznikowymi debilami, jednak to okreslenie w przypadku Transformers: Rise of Dark Spark jest nad wyraz uprzejme. Wielokrotnie natrafiałem na jakiegoś głupiego robota na planszy, który postanowił zapatrzeć się w ścianę, podczas gdy reszta jego towarzyszy starała się mnie ustrzelić, z czego ‘starała’ jest słowem kluczem w tym stwierdzeniu.
Niestety balans pomiędzy nami a wrogiem jest tak zaburzony, że każdą potyczkę z przeciwnikiem określiłbym prędzej mianem eksterminacji niż wyrównanej walki. Co dziwne, od naszych przeciwników niejednokrotnie groźniejsza okazuje się mapa. a to dlatego ze zdarzało mi się utknąć tak bardzo, iz jedynym wyjściem z opresji było wczytanie ostatnio zapisanego (i beznadziejnie umiejscowionego) punktu kontrolnego.
idac dalej mamy Różnorodność misji ktora sprowadza się tak naprawdę do strzelania do wszystkiego co się rusza i przesuwania wajch. Niestety nie uświadczymy tutaj potyczek z bossami, czy tez zadań polegających choćby na skradaniu się juz nie mowiac o eskorcie towarzyszy. Nawet finałowe starcie z Lockdownem jest tak samo proste i nudne jak poprzednie 13 rozdziałów tej robo sagi.
jednak o dziwo
W odróżnieniu od mizerności misji – broni mamy z kolei mnóstwo, lecz ilość niestety nie idzie tu w parze z jakością. Większość z nich jest zwyczajnie bezużyteczna, podobnie zresztą jak dodatkowe wzmocnienia w postaci tarczy czy dronów. Wystarczy wspomnieć tylko, że całą grę ukończyłem korzystając z 2 oręży,a o dodatkowych ‘power-upach’ nawet nie beda wspominal. warto jeszcze wspominec ze Bezużyteczności broni mogą dorównać tylko transformacje robotów, które – o ile nasza druga forma nie jest samolotem, są absolutnie zbyteczne.
Oprócz kampanii, twórcy oddali w nasze ręce także tryb, w którym walczymy z hordami robotów wraz z towarzyszami z całego świata. Niestety strzelanie do metalowych durniów potrafiło przyciągnąć mnie na zaledwie 5 minut zanim totalnie się wynudziłem. Pikselowe Transformersy początkowo przypominały mi świetnego Vanquisha, jednak z każdą kolejną minutą to porównanie zaczęło ulatniać się z mojej głowy.
Reasumujac no Nie oszukujmy się, gra ta jest zwyczajnie słaba, a za jej największą zaletę uznaje fakt, że po 1 dane było mi w nią zagrać za darmo i po2 nie jest jeszcze dostepna w polsce. Potencjał drzemiący w ogromnych robotach po raz kolejny został zmarnowany i zamiast epickiej produkcji, na którą moim zdaniem zasługują transformesy, otrzymaliśmy klasycznego ‘crapa’. Sztuczna inteligencja nie zyje, radosc z gry jest zerowa, wszystkie misje polegaja na tym samym, grafika jak z plejstejszyn1 a sama historia jest plaska jak 13. Gra otrzymuje 2/10 i tym oto nieoptymistycznym akcentem zakonczymy program. dzieki serdeczne za uwage trzymajcie sie czesc.
Ocena ogólna: [star rating=”6″ max=”10″] 6,5/10
Ocena grafiki: [star rating=”10″ max=”10″]10/10
Ocena muzyki: [star rating=”7″ max=”10″] 7/10