The Ascent Recenzja

The Ascent to gra, która powinna być sponsorowana przez leki na ciśnienie krwi. Wszystko w tej grze jest napięte, nawet spacer po miejscu, o którym wiem, że jest bezpieczne, wywołuje u mnie niepokój. To niebezpieczny, trudny świat, w którym znalazł się mój Indent — w grze żargon oznaczający „sługę kontraktowego” — i prowadzenie go przez niego jest stresującym przeżyciem. To powiedziawszy, gra to mnóstwo zabawy, pozwalając mi przebijać się przez hordy wrogów, gdy przechodzę przez historię intryg politycznych i kłótni korporacyjnych. Jest szorstki na obrzeżach – co w jakiś sposób pasuje do ogólnego otoczenia – ale The Ascent jest cholernie dobrą zabawą przez 15 godzin, które tam spędziłem.

Najpierw muszę opowiedzieć o Veles, świecie The Ascent, który jest piękny w swojej obskurności. Zaśmiecone ulice są usiane jasnymi, panoramicznymi widokami miasta rozciągającymi się na horyzoncie w mieszance matowej szarości i jasnego neonu. Gra wykonuje dobrą robotę prowadząc mnie przez to, rzucając w obszary, w których wrogowie są celowo przewyższeni, abym wiedział, że nie powinienem jeszcze być w tym miejscu. To równie groźne, co zachęcające miasto, które swoim ciepłym blaskiem ukołysze Cię do fałszywego poczucia bezpieczeństwa, zanim wepchnie Cię w zaułek i ukradnie Twój portfel. Jeśli moja postać nie odłożyłaby broni w bezpieczne miejsca, pomyślałbym, że zawsze wrogowie chcą mnie złapać.

Dużym tego powodem jest kolekcja NPC, która zamieszkuje każdy obszar gry, w tym te niebezpieczne. Normalni mieszkańcy Veles przeżywają swoje normalne, dystopijne dni, kiedy nagle wróg strzela do mnie, wprawiając pobliską ludność w skamieniały szał. Jeśli wpadną w krzyżowy ogień? No cóż, niewłaściwe miejsce, niewłaściwy czas. Jeśli ten ogień krzyżowy pochodzi z mojej broni? Żadnych reperkusji, ruszam. Jest w tym pewien nastrój „bez rosyjskiego”, gdy patrzę na tych spanikowanych przechodniów uciekających o swoje życie, co zanurza mnie w Veles, ale nie w dobry sposób. Oczywiście, to wszystko jest częścią „realizmu”, ale nie jest to realizm, z którym czuję się świetnie.

Szkoda, bo akcja w The Ascent jest cholernie zabawna. Hordy wrogów roją się na mnie ze wszystkich stron i muszę poradzić sobie z tłumem, zanim zostanę przytłoczony. System celowania jest super sprytny, co daje mi możliwość podniesienia broni do strzału w głowę, ale ryzykuję, że strzelę nad kucającego wroga. Kiedy jestem za osłoną, mogę użyć mechaniki „podnoszenia pistoletu”, aby „modlić się i rozpylać”, oddając kilka strzałów bez narażania się na niebezpieczeństwo. Z drugiej strony sztuczna inteligencja też jest sprytna, może zbyt sprytna, próbując mnie oskrzydlić, będąc za osłoną lub tworząc grupę dzikich potworów w pobliżu miejsca, w którym uważam, że jest to bezpieczne. Każda bitwa jest gorączkowa, szybka i wypełniona adrenaliną, idealna dla faceta takiego jak ja, który uwielbia wysadzać rzeczy w powietrze.

Elementy RPG są dość proste, dając mi punkty umiejętności do podnoszenia poziomu moich umiejętności, ulepszenia do dalszych ulepszeń i różne opcje zbroi do zwiększenia statystyk obronnych. To, co nie jest idealne, to labiryntowy system menu, za którym kryją się wszystkie te ulepszenia i wyrafinowana natura elementów sterujących w tych menu. Wiele list rozwijanych jest uciążliwych na ekranie, a poruszanie się po nich może być absolutnym bałaganem. Oto mały przykład: na standardowym ekranie ekwipunku na górze znajdują się kategorie (pomyśl „mapa”, „wyposażenie”, „umiejętności” itp.). Jeśli wybrałem jedną, mogę nawigować po niej do woli, a kategorie mogę zmieniać tylko wtedy, gdy jestem na górze menu. Z jakiegoś powodu tak nie jest w The Ascent i ciągle przechodzę do innej kategorii, zamiast wybierać ulepszenie lub ustawiać punkt na mapie. To niewielka irytacja, ale kiedy zdarza się to w kółko, jest to frustrujące.

Menu nie jest jedyną trudną częścią The Ascent, nie z daleka. Ta gra jest trudna, szczególnie podczas gry solo. Hordy wrogów, o których mówiłem wcześniej, są czasami nieubłagane, szczególnie podczas bitew z bossami z potężnym złym, który może mnie zabić dwoma strzałami. Chcę skupić uwagę na wielkim złu, ale mam tuzin stworów strzelających do mnie ze wszystkich stron i nie mogę się skupić na jednym z nich. To oczywiście nie jest złe, trudne gry mają swoją publiczność, ale widzę, że dla wielu graczy staje się to przytłaczające, nawet przy mniejszych trudnościach.

Brak dopracowania technicznego gry również nie pomaga w osiągnięciu poziomu trudności. Są chwile, w których biorę udział w wymianie ognia, myśląc, że pokonałem ostatniego wroga, tylko po to, by zupełnie nowy wróg nagle pojawił się tuż obok mnie znikąd. Nie mam na myśli wrogów, którzy wspinają się po ogrodzeniach lub wychodzą z kanałów, mam na myśli odwrócenie Thanosa, który odradza się „nie było tam, ale teraz jest”. To, szczerze mówiąc, jest naprawdę do kitu i spowodowało, że sporą część Game Overs spowodowało, że gra nie zarobiła poprawnie. Nie mam nic przeciwko wyzwaniom w moich grach, gdy to wyzwanie jest uczciwe – w przypadku wszystkich rozmów o grach takich jak Dark Souls przynajmniej poziom trudności jest realistyczny – ale takie rzeczy jak losowe pojawianie się wrogów w The Ascent sprawiły, że chciałem uruchomić kontroler po drugiej stronie pokoju.

Kiedy gra nie wydawała się mnie pocieszyć, naprawdę cieszyłem się z tego czasu, wystarczająco dużo, aby wykonać kilka zadań pobocznych podczas gry. Ten 15-godzinny znak, o którym wspomniałem na początku, jest główną grą i kilkoma misjami pobocznymi, biorąc pod uwagę to, co pominąłem, prawdopodobnie jest tutaj 30-godzinna gra dla dopełniaczy. Żadna z misji pobocznych, które ukończyłem, nie służyła konkretnemu celowi fabularnemu, służyły raczej budowaniu świata i informowaniu mnie, jak naprawdę działa życie na Veles. Jak na zupełnie nową grę, to jest dokładnie to, czego chcę, więc z przyjemnością się do tego zobowiązuję.

To powiedziawszy, niektóre misje poboczne staną się konieczne podczas gry, ponieważ grind w The Ascent jest bardzo realny. Będziesz wykonywał te same odcinki misji w kółko, umierając wiele razy i wracając do wdzięcznego systemu punktów kontrolnych. Za każdym razem, gdy odradzasz się, twoje doświadczenie jest przenoszone, ale rozmieszczenie wrogów będzie zupełnie inne. W końcu albo awansujesz na tyle, że będziesz mógł przejść, albo dostaniesz szczęśliwą przerwę z wrogimi spawnami i nie będziesz miał tak dużego oporu. Może to być dla ciebie w innych miejscach niż dla mnie, ale będziesz grindować podczas gry w The Ascent. Nie mam wątpliwości.

Wzniesienie równie frustruje mnie i robi na mnie wrażenie, w jednej chwili opada mi szczęka z przesiąkniętym neonami pięknem miasta, a w drugiej sprawia, że ​​zaciskam pięści ze złości. Veles to brutalny, bezlitosny świat, ale lubiłem go przedzierać… kiedy gra była wobec tego uczciwa. Poruszanie się po menu to przykry obowiązek, ale budowanie postaci jest zabawne, a historia jest na tyle interesująca, że ​​nie przeszkadzają mi pojawiające się problemy techniczne. Nie jest to idealna gra, ale jeśli jest to początek nowej serii, to jest to solidna podstawa, na której można ją wznieść.

Good

  • Świetne misje
  • Levelowanie postaci
  • Grafika i audio
  • Wciagająca fabuła.

Bad

  • System menu
7.5

Dobra

7 komentarzy

  1. Zajebista gra ,choć szkoda ze na xbox series x brak raytracing .

  2. Oj jaka ta gra jest dobra! Im dalej jest, tym większe wrażenie mnie robi! Warta swojej ceny bez dwóch zdań! 🙂

  3. Bym sobie zagrał ????????

  4. W DX11 fpsy są stabilne, i gra wcale nie traci uroku. Przy premierze w DX12 rtx2080 nie dawal rady utrzymac stabilnych 60 fps z efektami RTX. w latach 90 sie wyłączało a w 2020tych sie wyłącza RTXy. Gra jest super i ciężko sie oderwać. Jest autosave co wejście do inwentarza, wiec mozna pograć 30 minut i iść do pracy. Gra byla bardzo agresywnie latana po premierze. Trzeba wspierać twórców, którzy za pol ceny gry AAA wypuszczają takiego Hita przez duże H.

  5. Recenzja spoko 🙂

  6. Gram na XSX w 4K i jest zawsze 60 fps 0 spadków gra jest darmowa w ramach Ultimate Gamepass

  7. gra jest bardzo dobra chociaż gdyby bardziej rozwinęli mechaniki rpg jak buildy postaci itp to miodzio, gram na one x i nie widzę zbytniej przepaści względem seriesa pod którego byla robiona, jedynie nie ma wyboru poziomu trudności na tej generacji ale gra i tak momentami potrafi zaskoczyć ????

Leave a Reply