Shadow Warrior 3 Recenzja

Shadow Warrior 3 kontynuuje tradycję serii polegającą na reebocie oldschoolowych mechanik FPS’ów. Tym razem producentowi chodzi o bardziej liniowy styl strzelanek na arenie, podobny do Shadow Warriora z 2013 roku i ogólnie jest to dobry pomysł. Grasz jako były niezależny najemnik Lo Wang i głównie próbujesz dostać się z punktu A do punktu B. Oznacza to przeskakiwanie przez ręcznie wykonane poziomy, strzelanie i przecinanie różnych demonicznych mobów i mini-bossów, które pojawiają się zewsząd. Zawsze, gdy nie usuwasz wrogów na arenie, to pokonujemy lokacje niczym w Prince of Persia. Brzmi ciekawie? Oto Shadow Warrior 3.

Nasz bohater porównując do poprzednich części ma jeszcze więcej opcji do poruszania się. Shadow Warrior 3 pozwala biegać po ścianach, ślizgać się, wykonywać podwójny skok, doskakiwać i używać haka, aby przeskakiwać między obszarami lub skakać w kierunku nic niepodejrzewającego demona. Wrogowie ci to grupa różnej maści i wielkości – mamy dziwacznych potworów ze świecącymi czerwonymi oczami i np. ciałami akordeonów, które wypluwają ostrza pił. Tutaj kreatywność Polaków przy ich tworzeniu była wręcz niebywała. Sterowanie protagonistom jest bardzo precyzyjne, gdy lawirujemy między arenami Lo Wang jest na prawde taki lekki, responsywny – niczym główny bohater Assasin’s Creedów. Teoretycznie chodzi o ciągłe poruszanie się, wchodzenie na gzymsy i wychodzenie z niebezpieczeństwa, aby przetrwać i to robimy bardzo naturalnie i bez problemu – ale do tego wrócimy.

W przeciwieństwie do Shadow Warrior 2, wszystko zostało usprawnione. Zawsze masz założoną katanę i broń, więc możesz przełączać się między nimi w mgnieniu oka. Deweloperzy skrócili również całkowitą liczbę broni do sześciu, ale niezależnie od tego, czy jest to rewolwer, z którego można wachlować pociskami, czy karabin snajperski o dużej mocy, wszystkie różnią się dość wyraźnie od siebie. Lo Wang ma teraz proste drzewko umiejętności, a każda broń ma również swoje własne małe drzewko, które rozwija w nich drobne niuanse. Na przykład rewolwer może zmienić się z precyzyjnego strzelca wyborowego w broń obszarową, która podpala wrogów.

Moim ulubionym aspektem są finiszery niczym w DOOM’ie. W grze znajdujemy nowe przedmioty jednorazowego użytku, które są wyrzucane przez większość demonów. Jeśli zbierzesz wystarczająco dużo, by wypełnić to „doładowanie”, możesz brutalnie rozczłonkować swoich napastników poprzez animację, natychmiast ich zabijając, a następnie obserwować, jak Lo Wang zamienia ich wnętrzności w krwawą broń o ograniczonym użyciu / czasie. Lo Wang wyrwie demonowi kawałek mięsa, wyszarpuje jego kość jak udko z kurczaka, a następnie wymachuje odłączoną kończyną jak gigantyczny młotek. Każdy wróg w Shadow Warrior 3 może zostać okaleczony i zamieniony w unikalną broń lub narzędzie – sztos. Może brzmi to ponuro, ale ton całej gry jest tak przesadny i humorystyczny, że nie można poważnie traktować żadnej przemocy w tej produkcji.

Skoro o tym mowa, Shadow Warrior 3 wciąż kładzie duży nacisk na swoją historię. Każdy poziom jest opatrzony scenką przerywnikową, która łączy Twoją podróż, a stawka jest jednocześnie najwyższa i najniższa, jaka kiedykolwiek była. Między wymiarowy smok zagraża Ziemi, ponieważ jest głodny lub jakieś inne gówno, a Lo Wang musi go powstrzymać. Całość zasadniczo istnieje jako rysunkowa struktura, na której można popodwieszać dowcipy, a przez połowę czasu Lo Wang będzie uciekał bezpośrednio od historii z najbardziej absurdalnych powodów. Lo Wang wraca tez z świetnym humorem znanym z poprzednich dwóch gier. Mamy tutaj ciętego gościa w stylu Duke Nukem który opowiada nieśmieszne dowcipy (które są mega zabawne) w obliczu niebezpieczeństwa, Lo Wang w Shadow Warrior 3 jest naprawdę zwariowany i mi przepadł do gustu w 100%. Można by też porównać go do Deadpool’a, jak jesteście trochę młodsi i księcia Duka nie znacie.

Prawie wszystkie problemy, które miałem z Shadow Warriorem 3, wyszły na pierwszy plan po drugiej połowie, ponieważ wraz z upływem czasu nowości zaczęło trochę brakować i widziałem wszystko, co ta gra ma do zaoferowania. Zdobyłem wszystkie siedem broni, wrogowie ciągle się powtarzali, miałem dość Lo Wanga, a do końca została jeszcze 1/3. Wszystko, co mi się w tym podobało, odeszło na dalszy plan i zostałem z negatywami. Ukończenie gry zajęło mi około 6 godzin i desperacko czułem, że troche wieje nudą, pomimo oczywiście tego, że zabijanie na arenie to kapitalna zabawa. Bo radość z strzelania i wypruwania flaków jest nieziemska. Walczyć będziemy na arenach które mają kilka ciekawych sztuczek, takich jak pułapki, które można aktywować i pochwalić trzeba ich dizajn jak i generalną oprawę graficzną. Przemieszczamy się w bardzo różnych lokacjach które co prawda nie mają nic ze sobą wspólnego, ale dla mnie to nie ma znaczenia – bo ciągle jest jakieś urozmaicenie.

Reasumując: Shadow Warrior 3 jest dla wszystkich którzy szukają śmiesznej historii, a niekiedy absurdalnej do granic możliwości – co mi się bardzo podobało. Jednak tak na prawdę jest to prosty liniowy Shooter gdzie zabijamy tabuny różnych wrogów na arenach, a pomiędzy sieczką mamy chwile spokoju i odskoczenie w postaci biegania po ścianach, używania haka itp. Super że dostaliśmy też proste możliwości upgrejdu czy to postaci, bądź broni, ale porównując do poprzedniej odsłony – ta jest zdecydowaniu uboższa i to niestety odczuwalny minus. W około 3/4 gry może też zacząć nachodzić was znużenie bo wszystko mamy już odkryte na tacy, ale jak lubicie oldshoolowe FPS’y to nie powinno was aż tak denerwować. Długość rozgrywki to około 6-7 godzin czyli standardowo. Mimo wszystko zatem jest to gra bez wątpienia dobra i nienaciągane 7.5 jak mało komu się należy.

Good

  • Feeling z strzelania
  • Sporo wrogów i ich różnorodność
  • Historia i jej humor
  • Dobra optymalizacja

Bad

  • Brak multi
  • AI postaci?
7.5

Dobra

11 komentarzy

  1. spoko recka

  2. super gierka 🙂

  3. Mi ta gra niesamowicie przypadła do gustu, w świecie gdzie rządzą sandboxy i systemy osłon i innych takich pierdół jest to miła odskocznia 🙂

  4. O sziiittt Niezła masakra xD

  5. A ja kupiłem i jest spoko, trzeba wspierac polskich tworcow, niech zabieraja sie i robią lepsza 4 czesc 🙂

  6. Shadow Warrior jest Dukem Nukemem Forever którego chcieliśmy

  7. a mi troche Serious Sama przypomina, tam tez siekamy ile wlezie 😀

  8. Polak potrafi!

  9. Gralem w 1 i 2, ale tutaj widze ze kupie jak bedzie w mocnej przecenie….

  10. Patrze na ocene na steamie i nie napawa to optymizmem, a przeciez wszystko wygladalo ze bedzie hicior

Leave a Reply