Samsung Galaxy S7 edge – test

Samsung Galaxy S7 edge – test

Samsunga Galaxy S7 edge testuję od dokładnie 15 dni, więc najwyższa pora na podsumowanie testów. Nie mam wątpliwości – to najlepszy smartfon z Androidem na rynku.

Ekran i aparat o dobrych parametrach, bardzo wydajny procesor, dużo RAM-u, skaner biometryczny i spora bateria. Powrócił nawet nieobecny w smartfonach z linii S6 czytnik kart pamięci, a to wszystko zamknięte wwodoszczelnej obudowie. Czy można chcieć czegoś więcej? W zasadzie można — osobom przesiadającym się z S6 (edge) lub wcześniejszych flagowców Samsunga może brakować diody IrDA pozwalającej zamienić telefon w pilota do telewizora. Sądzę jednak, że Koreańczycy pozbyli się jej nie bez powodu; najwidoczniej mało kto z tego korzystał.

Wzorowa jakość wykonania

Podobnie jak w przypadku ubiegłorocznych flagowców Samsunga, wszystkie bebechy Galaxy S7 edge zostały zapakowane w kanapkę złożoną z dwóch tafli szkła Gorilla Glass 4 oraz aluminiowej ramki. Różnice? Przede wszystkim S7 przetrwa zanurzenia w wodzie i ma zdecydowanie bardziej — nomen omen — opływowe kształty niż poprzednicy.

Wymierna korzyść tego zabiegu jest taka, że ten telefon po prostu dobrze leży w dłoni, nawet mimo sporych rozmiarów i udziwnienia w postaci zagiętego ekranu. Słabość do zaoblonych tafli szkła mam również ze względów estetycznych (spójrzcie na sposób, w jaki odbijają one światło). Jeśli dołożymy do tego ekran wylewający wyświetlane treści na krawędzi, otrzymujemy jeden z najładniejszych telefonów na rynku. Kto wie, czy nie najładniejszy.

Wszystkie elementy spasowano z największą precyzją. Ulokowane na krawędziach przyciski regulacji głośności, zasilania oraz klawisz Home pod ekranem osadzone są pewnie i mają przyjemny skok. Całość robi świetne wrażenie. Byłoby ono jednak jeszcze świetniejsze, gdyby pokrywające przód i tył szkło nie było takpodatne na zabrudzenia.

Warto odnotować, że S7 edge jest nieco grubszy niż S6 edge+ (7,7 mm vs 6,9 mm). 0,8 mm to niewiele, ale przy gabarytach tej wielkości mówimy o niemal 12-procentowej zmianie. O ile więc smukłość S-szóstki robi wrażenie, o tyle bez problemu da się odczuć, że S-siódemka jest nieco pulchniejsza. Telefon nie został jednak pogrubiony bez powodu — wewnątrz upchnięto baterię większą o 600 mAh, a obiektyw aparatu wystaje tylko delikatnie, czego o S6 powiedzieć nie można. Zabieg pogrubiający zaliczam zatem do plusów.

Co z ergonomią? Smartfon, jak już wspomniałem, idealnie wpasowuje się w dłoń i leży w niej pewnie, ale czasem problematyczny jest zagięty ekran. S6 edge+ ma wyraźnie odstającą ramkę, która podczas trzymania urządzenia odseparowuje ekran od dłoni. W S7 edge zakrzywiony wyświetlacz jest niemal zrównany z aluminiową ramką, przez co trzeba uważać, by go niechcący nie dotknąć. Mam wrażenie, że software stara się ignorować przypadkowe dotknięcia krawędzi, ale sporadycznie zdarza się — zwłaszcza podczas robienia zdjęć jedną ręką — że dotyk wykrywany jest w kilku miejscach i interfejs nie reaguje poprawnie na polecenia. Cóż, jest to cena jaką się płaci za używanie efekciarsko wyglądającego smartfona.

Ekran jest świetny

… co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, bo na tym polu Samsung jest bezkonkurencyjny od lat. Treści obfitujące w kolory (zdjęcia, filmy, gry) wyglądają genialnie, więc jeśli multimedialność telefonu jest dla kogoś priorytetem, któregoś z topowych samsungów warto wziąć pod uwagę ze względu na sam ekran. Niekoniecznie musi to być jednak S7, bo już Note 4 ustawił poprzeczkę bardzo wysoko.

Na pochwałę zasługuje również poziom maksymalnej i minimalnej jasności wyświetlacza. W pierwszym przypadku ekran jest czytelny nawet w słońcu, w drugim nie razi, gdy patrzy się na niego w całkowitej ciemności.

Samsung w końcu postanowił wykorzystać także energooszczędne właściwości swoich paneli. Jako że na ekranach typu AMOLED aktywowane są tylko te piksele, które składają się na wyświetlane treści, ekran może być cały czas aktywny i przy niewielkim zużyciu energii nieustannie wyświetlać godzinę, datę oraz informację o liczbie nieprzeczytanych SMS-ów i nieodebranych połączeń. Funkcję Always On Display szczegółowo omówiłem już jednak w osobnym materiale, do którego odsyłam zainteresowanych.

Wspomnieć należy również o reakcji wilgotnego ekranu na dotyk. Mokry Galasy S5 był nieużywalny, ale w S7 problem ten został rozwiązany. Po wyjęciu telefonu z wody wystarczy jednym ruchem ręki strzepnąć największe krople wody z ekranu, aby panel nie miał żadnych problemów z interpretacją dotyku.

Jeśli chodzi o minusy, przyczepić można się zagięcia ekranu. Wizualnie prezentuje się ono świetnie, ale równie świetnie odbija światło utrudniając czasem dostrzeżenie wyświetlanych na krawędzi treści. Sporadycznie zdarza się, że akurat w tym miejscu pojawia się punktacja w grze albo końcówka czytanego tekstu i wtedy trzeba obrócić telefon w celu zniwelowania refleksów.

Wydajność? Ten telefon to potwór

Europejski wariant Galaxy S7 napędzany jest przez Exynosa 8 Octa 8890. 64-bitowy układ Samsunga zbudowany jest w 14 nm procesie technologicznym z czterech rdzeni Cortex-A53 oraz czterech autorskich rdzeni Samsunga ukrywających się pod nazwą Mongoose. Komplet ten wspierany jest przez 12-rdzeniową grafikę Mali-T880MP12 oraz 4 GB pamięci RAM.

Galaxy S7 wszystkie polecenia wykonuje błyskawicznie, a podczas 2-tygodniowych testów ani na moment nie złapał zadyszki. Noskiem wciąga także wymagające gry i — co istotne — przesadnie się przy tym nie grzeje, w czym zasługa nowego systemu chłodzenia. O samym growym potencjale S7 pisałem już zresztą szczegółowo w osobnym materiale.

Bardzo szybko i sprawnie działa także wbudowany w przycisk Home czytnik linii papilarnych. Telefon potrzebuje dosłownie ułamka sekundy na rozpoznanie odcisku palca.

Jak to jednak zwykle w przypadku samsungów bywa, do worka z minusami wrzucić można pamięć operacyjną. 4 GB rozpalają wyobraźnię, ale większość pożera sam system; po zamknięciu wszystkich aplikacji wolnej pamięci pozostaje 1,4 GB. Gdy po chwili załadują się wszystkie pracujące w tle samsungowe i google’owe usługi, realnie zostaje z tego ok. 1,1 GB. W praktyce oznacza to, że telefon potrafi utrzymać w tle ze 2–3 apki i kilka kart w przeglądarce. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że nawet ponowne załadowanie aplikacji jest relatywnie szybkie, ale smartfon z 4 GB pamięci powinien oferować znacznie więcej.

Jakość rozmów jest bardzo dobra. Multimediom do perfekcji trochę brakuje

Smartfon z tak dobrym ekranem aż prosi się o to, aby podczas oglądania filmów czy grania w gry dobre były nie wrażenia wizualne, lecz audiowizualne. Melomani korzystający ze słuchawek będą zadowoleni, bo S7 na tym polu spisuje się świetnie, ale pojedynczy głośnik ulokowany na dolnej krawędzi, owszem, gra bardzo dobrze, ale, no właśnie, jest ulokowany na dolnej krawędzi. Co z tego, że dźwięk jest głośny i mocny jeśli z łatwością można go wytłumić trzymając telefon poziomo. Samsungu, błagam, zainteresuj się w końcu frontowymi głośnikami stereo.

Na bardzo wysokim poziomie stoi za to jakość rozmów. Głos rozmówcy wypływający z umieszczonego nad ekranem głośnika jest głośny i klarowny, a i mikrofon nie ma problemów ze zbieraniem dźwięku.

Samsungowe oprogramowanie jest dojrzałe jak nigdy dotąd

Galaxy S7 pracuje pod kontrolą Androida 6.0 przykrytego nakładką systemową TouchWiz. Nakładką, która ewoluuje w dobrą stronę. Rok temu Koreańczycy przeprowadzili czystki pozbywając się z systemu wszystkich zbędnych wodotrysków. Od tamtej pory wprowadzają nowe, często drobne funkcje, które raz po raz się przydają. Podoba mi się sposób, w jaki udoskonalono robienie zrzutów ekranu. Teraz po zrobieniu screenshota można go nie tylko przyciąć, ale i w przypadku przewijanych elementów interfejsu dorzucić kolejny fragment ekranu. W ten sposób można np. przechwycić całą stronę internetową.

Powróciły także te elementy oprogramowania, które przy okazji ubiegłorocznych czystek z rozpędu wywalono. Przykładowo listę przełączników w panelu powiadomień można teraz rozwinąć przeciągając ją palcem w dół. Nie wiedzieć czemu w S6 belka przełączników była przewijana horyzontalnie.

Rok temu narzekałem także na aplikację alarmu, którą okrojono z możliwości zmiany parametrów funkcji drzemki. S6 na sztywno ustawiał 3 powtórzenia co 5 minut, a teraz ponownie obie wartości można zmienić. Błahostka, ale strasznie mi tego brakowało.

Nie zabrakło nowych funkcji wykorzystujących zakrzywiony ekran

Przy krawędzi wyświetlany jest języczek, którego wysunięcie skutkuje wyświetleniem paneli z różnymi funkcjami i skrótami. Teraz są one szersze i jest ich więcej:

  • Apps edge — 10 skrótów do ulubionych aplikacji;
  • Tasks edge — 10 skrótów do aplikacji, które od razu przenoszą do konkretnych sekcji apki lub wykonują konkretne działania (np. utwórz wydarzenie w kalendarzu, zrób autoportret, dodaj alarm itp.);
  • People edge — 5 ulubionych kontaktów
  • panele dodatkowe — widgety stworzone zarówno przez Samsunga jak i zewnętrznych deweloperów. Preinstalowany został m.in. kompas z latarką czy pogodynka.

Jako że wyświetlany na krawędzi suwak jest nieinwazyjny, a panele można wysunąć w niemal każdym miejscu interfejsu, chętnie korzystam ze skrótów do aplikacji i kontaktów.

Co jeszcze? Gdy telefon ma wygaszony ekran, przeciągnięcie palcem po krawędzi może wyświetlić np. powiadomienia. Jeśli natomiast urządzenie skierowane jest ekranem do dołu, w przypadku połączenia przychodzącego blat stołu może zostać podświetlony kolorem przypisanym danemu kontaktowy. To akurat w mojej opinii jest zupełnie niepotrzebny bajer.

Pojawiło się także sporo nowości dla graczy

Wszystkie gry mogą automatycznie lądować w rozbudowanym folderze o nazwie Game Launcher (trzeba go aktywować w ustawieniach). Dzięki niemu możliwe jest:

wyświetlenie rankingu graczy i listy filmów na YouTubie powiązanych z zainstalowanymi grami;nagranie gameplayu razem z dźwiękiem z wbudowanego mikrofonu;zablokowanie przycisków wielozadaniowości w celu uniknięcia przypadkowego dotknięcia;zmniejszenie rozdzielczości gry i liczby wyświetlanych klatek na sekundę.

W praktyce szczególnie przydatne są dwie ostatnie opcje. Przeprowadzony przeze mnie test wykazał, że lekkie zmniejszenie rozdzielczości i ograniczenie liczby wyświetlanych klatek do 30 klatek na sekundę realnie zmniejsza zużycie energii o ponad 30 proc. Przy 30 klatkach gra jest jak najbardziej grywalna, a długość rozgrywki na jednym ładowaniu wydłuża się zauważalnie. Graczy zainteresowanych szczegółami odsyłam do tego tekstu.

Galaxy S7 edge — przegląd interfejsu

Leave a Reply