Trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek inną serie strzelanki z widoku pierwszej osoby, będącą w stanie dokonać podróży w czasie do 12,000 lat wstecz, która dotrze tam nietknięta (przez ząb czasu), lecz Far Cry Primal tego dokonał. Od teraz Far Cry będzie kojarzony z bohaterem, który jest przeciwko brutalności graniczącej z żartem, co przeszło przez metamorfozę godną podziwu. Primal pozostał pełen wielu świetnych trybów rozgrywki, które definiują serie, lecz z przejściem na „prymitywizm”.
Prehistoryczna wersja Far Cry wydaje się zaskakująco autentyczna dzięki całkowicie stworzonemu na potrzeby gry językowi (proste dialogi są przekazywane całkowicie przez napisy), dużemu przekonującemu środowisku, oraz świetnie zaprojektowanym postaciom.Przepełnienie brutalnymi i satysfakcjonującymi walkami na krótki dystans, jak też nowa umiejętność oswajania dzikich zwierząt wita nas dodatkową warstwą taktycznych decyzji w celu wyboru sposobu zaatakowania przeciwnika.Grę osłabia to, że startując od głównego wątku spotkamy kilka rozczarowujących, niezbyt charyzmatycznych czarnych charakterów, oraz często nudne cele misji. Rezultatem nie jest długa gra, w której jest wiele do okrycia i zdobycia, lecz niestety gra, która zawiera tylko kilka zapadających w pamięć momentów, w przeciwieństwie do poprzednich części.
Far Cry Primal zabiera nas do epoki kamienia, prehistorii sprzed 10.000 p.n.e, wcielając nas w role łowcy zwanego Takkar’a, który jest częścią podzielonego plemienia znanego jako Wenja. Wiemy również, że bohater posiada brodę, jak możemy zauważyć na małej ikonie w menu mapy. Niestety, to wszystko co mniej więcej wiemy o naszej postaci, tak samo jak to, że nie jest szczególnie ujmującym, lub po prostu interesującym protagonistą.Oczywiście jedną ze specjalnych cech Far Cry (szczególnie w ostatnich częściach) jest kreowanie atny-głównych bohaterów, takich jak Pagan Min z Far Cry 4, lub co więcej przerażająco nieprzewidywalnego Vaasa z Far Cry 3. Niestety, Primal zawodzi również tutaj, żaden z głównych przeciwników nie jest nawet po części taką postacią jak Vass. To znaczące rozczarowanie względem serii, dającej świetną rolę i reputacje fascynującym i niuansowym czarnym charakterom.Celem Takkar’a jest zapewnienie dominującej pozycji plemieniu Wenja, w dużym świecie gry- Orsos, który jest połączeniem rozległych polan, bujnych lasów i niegościnnego lodu. Aby osiągnąć zwycięstwo nad dwoma oddzielnymi wrogimi plemionami (Udam i Izila) Takkar musi współpracować wraz kilkoma sprzymierzeńcami aby zdobyć umiejętności, których potrzebuje do pokonania liderów każdego plemienia. Na nieszczęście, ten zwięzły tekst jest również streszczeniem całej fabuły, ponieważ to prawie wszystko o czym jest Primal. Ubisoft oddalił się od tradycyjnej, bardziej liniowej fabuły serii Far Cry i to sporym kosztem.
Około 20 godzin zajęło mi przejście głównej kampanii i tylko kilku pobocznych misji, i choć fabuła zawiera charakterystyczne dla Far Cry ponadnaturalne możliwości rozwoju, to brakuje jakichkolwiek rzeczywistych zwrotów akcji, intrygującej, sprawiającej przyjemność dramaturgii i głębi. Prmial po prostu przebrzmiewa do relaksu, aż do momentu punktu kulminacyjnego polegającego na standardowej walce z bossem.Wspierające nas postacie wydają się przez większość czasu nieobecne, pomagają nam odrobinę w misjach i nie mają wspólnego z Takkar’em poza przerywnikami. Szkoda, że nie widzimy ich za wiele przez czas trwania gry, ponieważ całkiem polubiłem te postacie drugoplanowe takie jak jednookiego gościa, który wyraża sympatie poprzez szybkie uderzanie głową w drugiego jednorękiego gościa , który z kolei jak podejrzewam nasikał na mnie tylko po to żeby nadać mi pseudonim. Czy też kobieta z traumą, która miała fetysz mojego ucha. Chętnie dołączą do naszej wioski i wproszą się do kwater zbudowanych z ciężko zarobionych przez nas zdobyczy. Nie spodziewaj się jednak zobaczyć ich w dziczy kiedy zacznie się jatka.
Szczegółowy design postaci i ich ubioru jest doskonały, są one pokryte rewelacyjnymi malunkami na twarzy, odrażającymi bliznami oraz przyzdabiane przeróżnymi futrami, kośćmi i patykami. Ich zachowanie jest również adekwatne do kontekstu starodawności Primala. Cóż wszystko poza rażąco dziwnym jaskiniowcem Evel’em Knievel’em, który wydaje się, jakby był dosłownie przeniesioną kontynuacją postaci Enico Man [przyp. Tłum. Enico Man- Jaskiniowiec z Kalifornii – amerykańska komedia obyczajowa z 1992 roku w reżyserii Lesa Mayfielda. Wyprodukowany przez Hollywood Pictures.]. Wiem, że jest ukłonem w stronę Hurk’a z Z Far Cry i akceptuję ten komiczny wątek, lecz jego amerykański akcent jest jak skaczący szablo zębny rekin.Siła Far Cry Primal leży po stronie trybów rozgrywki. Głównemu motywowi „idź tam, przynieś to, zabij tamto” brakuje urozmaicenia, ale też nie przeszkadzało to w tym jak szybko całkowicie uzależniłem się od dobrze pasującego cyklu podbijania- polowania- odkyrwania- ulepszania. W Primal jest również dodana kolekcja nowych elementów takich jak dodatkowi mieszkańcy wioski do rosnącej społeczności Takkar’a. Tubylcy są dodawani po misjach głównych, oraz pobocznych zakończonych sukcesem, a także po uratowaniu ich od niebezpieczeństw zagrażających im w dziczy. Większa populacja wioski oznacza dodatkowe zasoby, które są kolekcjonowane w schowku. To sprowadza niektórych do harówki polegającej na kolekcjonowaniu podstawowych elementów na broń i wynagradza Cię użyteczną skórą zwierząt, którą odziejesz się w celu ulepszenia obrony.
Gdy okazało się, że trudno przejść obok niezdobytego obozu wroga, niezebranego obiektu, albo mieszkańca wioski w niebezpieczeństwie gra, według mnie, szybko powróciła do dewastowania miejscówek wroga, odkrywania przedmiotów do ulepszania mojego ekwipunku, ratowania losowych NPC i tropienia oraz tresowania bestii tak wielu, jak tylko mogłem odnaleźć .Dając możliwość oswajania niebezpiecznych zwierząt, Oros oferuje nam nieodłączną część Primal, są one najlepszym elementem walki i możemy dosiąść wielu z nich, co jest bardzo pomocne biorąc pod uwagę rozmiar świata i oczywisty brak pojazdów. Krwawy szablo zębny dla przykładu jest niesamowicie silny i niewiarygodnie szybki, więc powinieneś się skupić na utrzymaniu jego lojalności tak szybko jak możesz, lecz inne dostępne bestie też mają odpowiednie atrybuty. Leopard automatycznie namierza pobliskie zwierzęta, borsuk może sam się wskrzesić. Tylko nie pieść swojego borsuka za dużo-. nie, to nie eufemizm. Kompan Takkat’a wszechobecna swoja- zabójczy dron, na którym często polegałem, może być wytrenowany do zabijania wrogów samemu, oraz spuszczania garnków z pszczołami, toksycznym gazem, lub ogniem – to również czasami bywa przydatne, nie zapomnij o tym.
Primal najbardziej irytował mnie tym, że system kontroli bestii zażarcie odmawiał możliwości jeżdżenia na moim tygrysie jeżeli ten nie miał 100% zdrowia, to męczące ustawienie, być może było związane z faktem, że leczące bestie, oraz bestie do jeżdżenia na nich są przypisane do tego samego przycisku.Niszczenie obozów przeciwnika jest znajomym doświadczeniem i generalnie jest najlepszym pokazem zamkniętych walk w Primal. Jak zwykle możesz wybrać pomiędzy grasowaniem przy granicach, oznaczaniem wrogów i zakradaniem się w celu cichych zabójstw (do tego teraz możesz zrobić to z jaskiniowym niedźwiedziem rozmiarów Volkswagena, który będzie Twoim posłusznym wsparciem), jednak gdy zrobi się głośno Pimal będzie wymagał dynamicznego podejścia do pojedynków. Będziesz często zmieniał bronie co da CI motywacje do jej ulepszania. Skończyły się włócznie? Przerzuć się na maczugę i postaraj się utorować swoją drogę do broni i narzędzi jeszcze ciepłych przeciwników. Idzie Ci nieźle, ale znalazłeś się w opałach? Wycofaj się, postaraj się ściągnąć kilku swoich prześladowców celnymi strzałami z łuku. Warto jest usłyszeć wyciszanie profesjonalnie umieszczonej strzały.Primal posiada świetną atmosferę, ale według mnie zawdzięcza ona więcej świetnej oprawie dźwiękowej bardziej niż graficznej. Wygląda wystarczająco elegancko na PS4 ale stwierdziłem, że jakość szaty graficznej jest zróżnicowana. Jeżeli chodzi o zwierzęta, bronie, i modele postaci jest dobrze, ale efekty wody, lub ognia są co najwyżej średnie. Jednak jeśli chodzi o oprawę audio, to jest ona na topowym poziomie. Od unikalnego ujadania borsuka ukrywającego się w pobliżu, przez brzęczenie owadów nad brzegiem rzeki, do odległych okrzyków wojowników walczących ze sobą lub samą naturą. Dźwięki w Primalu odgrywają ogromną rolę w umieszczeniu gracza samego i do tego 12.000 lat temu.
Nasz sprzęt testowy. Kliknij w podzespół by zobaczyć recenzję.



