Call of Duty Black Ops 6 Recenzja

Istnieje powszechne przekonanie, że Call of Duty nie zmienia się zbytnio co roku. Mapy i broń między częściami mogą się różnić, ale podstawy są tak zakorzenione w jego DNA, że praktycznie nie ma już żadnych unikalnych doświadczeń do zaoferowania. Potęga branży, która wyznaczała standardy dla strzelanek pierwszoosobowych dla wielu graczy, powoli przekształciła się w IP często krytykowane za pogoń za przestarzałymi trendami. Modern Warfare (2019) było swego rodzaju odrodzeniem serii, ale ta transformacja nie obyła się bez kompromisów. Każda wydana później gra Call of Duty wydawała się taka sama, od strzelania po strukturę kampanii. To była jedna z moich największych uwag dotyczących każdego nowoczesnego tytułu CoD od czasu przejścia na przebudowany silnik IW. Zaczynając Black Ops 6, byłem w pełni przygotowany na kopię gry osadzonej w latach 90. Jednak po 30 godzinach gry moje obawy okazały się bezpodstawne. Treyarch stworzył najbardziej unikalną grę Call of Duty od lat, czerpiąc inspirację z poprzednich tytułów, aby zaoferować solidną kampanię, silny tryb wieloosobowy i najlepszy tryb Zombie od czasów Black Ops 3.

Duża część tego sukcesu wynika z nowego systemu omni-motion, przebudowy ruchu gracza, który pozwala na sprint, ślizg i nurkowanie w dowolnym kierunku. Nie musisz już odwracać wzroku od przeciwnika podczas strzelaniny. Często zdarzało mi się ślizgać na boki w trakcie pojedynku, aby dotrzeć do osłony lub nurkować do tyłu wypełniając przeciwników ołowiem w tym sam czasie. Nie potrafię przypomnieć sobie żadnego poprzedniego tytułu, w którym poruszanie się było tak przyjemne. Omni-motion przekształciło wrażenia z rozgrywki wieloosobowej, na dobre i na złe. Nieograniczona mobilność doprowadziła do szalonych i stylowych strzelanin, które idealnie pasowałyby do filmu Johna Woo. To powiew świeżości w porównaniu do wolniejszych odsłon Infinity Ward, ale Black Ops 6 czasami przechyla się trochę za bardzo w drugą stronę. Osiągamy prędkości graczy, których nie widzieliśmy od czasów plecaków odrzutowych.

Część problemu wynika z projektów map. Tylko dwie z 16 map dostępnych w momencie premiery wykorzystują mocne strony omni-movement: Skyline i Vault. Każda inna mapa to tradycyjna symetryczna arena z trzema pasami, z których wszystkie są zaskakująco małe. Gracze mogą w każdej chwili przeplatać się między pasami, więc nie ma żadnego „flow”. Niestety, Black Ops 6 ma najsłabszy skład map w grze Treyarch do tej pory. Nawet przy marnym wyborze map nie mogłem oderwać się od trybu wieloosobowego. Omni-movement dodał nowy sposób wyrażania umiejętności do serii, która od dawna stoi w miejscu. Każda nowa strzelanina to okazja do doskonalenia umiejętności i odkrywania strategii, które pasują do Twojego stylu gry, czy to poprzez samo wszechstronne poruszanie się, czy też szeroki arsenał broni, gadżetów i profitów.

W tym roku w „Progression” pojawiło się kilka długo oczekiwanych dodatków, przywracając ulubione przez fanów systemy, takie jak Prestiż i wyzwania Dark Ops. Dodatki i równowaga broni zostały również usprawnione, aby bardziej skupić się na dziwactwach broni niż optymalizacji statystyk. To etos projektowy, którego nie widzieliśmy w erze współczesnej i cieszę się, że powrócił tutaj triumfalnie. Mówiąc o triumfalnych powrotach, Zombies jest prawdopodobnie najlepszą częścią Black Ops 6. Treyarch wziął najlepsze elementy z każdej iteracji Zombies, aby stworzyć fantastyczne doświadczenie wprowadzające dla nowych i powracających graczy. Obawiałem się, że posiadanie wszechstronności, płyt pancerza i ulepszeń profitów sprawi, że Zombies będzie trywialną sprawą, która znudzi się po kilku sesjach gry, ale okazuje się, że jest odwrotnie.

Tym razem Zombies jest o wiele bardziej wymagające. Lista nieumarłych sługusów rozszerzyła się od zwykłych włóczęgów do opancerzonych żołnierzy, zmutowanych pająków, złośliwych robaków i trójgłowych bestii ziejących piorunami. Zdrowie wrogów również skaluje się równomiernie, zmuszając do wykorzystania wszystkich mechanik Black Ops 6, aby pozostać przy życiu w późniejszych rundach. Na szczęście prawie każdy system ulepszeń w historii Zombies powraca i jest lepszy niż kiedykolwiek. Rzadkość i typy obrażeń żywiołowych Zimnej Wojny powracają, aby dać twojej broni przewagę nad nieumarłymi. System Gobblegum w Black Ops 3 pozwala naginać zasady na Twoją korzyść za pomocą jednorazowych przedmiotów eksploatacyjnych, które generują broń „cudowną” i ulepszenia. Po zakończeniu rozgrywki możesz wykorzystać ciężko zarobione PD, aby odblokować nową broń, dodatki, a nawet ulepszenia profitów, które mogą fundamentalnie odmienić rozgrywkę. Społeczność Zombies od lat jest podzielona co do tego, w jakim kierunku powinien zmierzać tryb. Black Ops 4 zawierał zbyt wiele zawiłych easter eggów, a przejście Zimnej Wojny na swobodny projekt otwartego świata było brutalną nadkorektą. Black Ops 6 skutecznie dokonało niemożliwego i połączyło najlepsze elementy każdej odsłony, aby stworzyć coś większego. Istnieją głębokie systemy progresji, brutalne skalowanie trudności i mnóstwo sekretów do odkrycia. Zombies nie było tak dobre od czasu Black Ops 3 i przy odrobinie szczęścia będzie tylko lepsze.

Moją jedyną poważną skargą musi jest kampania… Choć nie jest to tak katastrofalne jak Modern Warfare 3 (2023), to otrzymaliśmy coś na kształt kampanii Cold War rozgrywającej się w latach 90. Jest ona mało narracyjnie inspirująca i tematycznie pomieszana, ale projekt misji na szczęście robi wystarczająco dużo, aby utrzymać rozrywkę podczas ośmiogodzinnego czasu trwania. W swojej istocie Black Ops 6 próbuje opowiedzieć historię szpiegowskiego thrillera przesiąkniętą spiskiem. Wcielasz się w bezimiennego protagonistę o imieniu Case, walczącego u boku żołnierzy, aby obalić organizację cieni o nazwie Pantheon. Ich zasięg jest globalny, a motywy niejasne. Nawet CIA nie jest bezpieczna przed ich planami, podobnie jak twoi sojusznicy. To przesłanka pełna zwrotów akcji i stanowi idealną podstawę narracji do eksploracji tematów fałszywych wiadomości i operacji psychologicznych. Szkoda natomiast że… Nic takiego się nie dzieje. W całej grze jest jeden zwrot akcji, a kampania zmienia biegi tak gwałtownie, że gdy się to zdarza, że ​​całkowicie traci spójność tematyczną. Na szczęście Black Ops 6 balansuje na granicy między grą skradankową, a strzelanką i robiąc to całkiem dobrze dzięki doskonałej strukturze misji a projekty map są naprawdę dobre.

Kampania ma też kilka bardzo dużych plusów jak misje w pierwszej połowie kampanii należą do najlepszych w Call of Duty! Jedna z misji zabiera cię na wiec polityczny, na którym musisz szantażować ważne osobistości, aby przekazały odpowiednie informacje. W innej twój oddział infiltruje wystawne kasyno, aby dokonać wielkiego napadu. Nawet bardziej tradycyjne poziomy CoD eksperymentują ze swoją strukturą misji, decydując się na nieliniowe cele osadzone w otwartym terenie — podobnie jak otwarte misje bojowe MW3 — lub wstrzykując elementy z Zombie, aby zapewnić surrealistyczne starcia bojowe. Misje te, choć świetne, nie mogą być jedyną ścianą nośną dla narracji kampanii. Motywacje Pantheon są w najlepszym razie powierzchowne i nigdy nie są odpowiednio rozwinięte, więc wszystko, co ma do zaoferowania BO6, to efektowne przerywniki filmowe i kilka postaci. Sceny przerywnikowe nadal oddają ton, ale postacie w BO6 to typowi, stoiccy żołnierze, którzy nie odpoczną, dopóki zadanie nie zostanie wykonane. Nie ma w tym nic złego, ale nie ma też zbyt wiele, w co można by się zagłębić…

Trochę szkoda, ponieważ wszystko inne, na czym opiera się Black Ops 6, jest oszałamiającym sukcesem, łącząc najlepsze elementy poprzednich gier, aby stworzyć coś większego. To pierwsze naprawdę wyjątkowe doświadczenie CoD, jakie otrzymaliśmy od pół dekady. Wszechstronny ruch i bardziej oldschoolowy projekt rozgrywki sprawiły, że znów ekscytuję się trybem wieloosobowym, podczas gdy jego wersja Zombie może być moją ulubioną w historii serii. Niestety jednak poza kilkoma wyróżniającymi się misjami nie byłem pod wrażeniem kampanii, ale niechętnie zaakceptowałem, że kampanie po prostu nie mają znaczenia dla szerszej społeczności w tym momencie. Prawdziwa wartość tkwi w trybie wieloosobowym i Zombie; pod tym względem Black Ops 6 to zdecydowany powrót do formy.

Good

  • Nowe ruchy "Omni-movement"
  • Najlepszy tryb Zombie
  • System progresji
  • Misje w kampani...

Bad

  • ... które im bliżej końca tracą troche tempa.
8

Bardzo Dobra