Witajcie rodacy. Na rynku nie brakuje smartfonów, które są doskonałymi narzędziami do słuchania muzyki. Niestety, producenci zazwyczaj idą na łatwiznę, dorzucając słuchawki znacznie odbiegające jakością od możliwości telefonu. Spora część użytkowników nie zdaje sobie sprawy co tracą, A wystarczy zainwestować w sprzęt z nieco wyższej półki, jak na przykład słuchawki Symphonized NRG 2.0
Już podstawowy model tej marki zachowywał się jak słuchawki zamknięte i nie inaczej jest tym razem, z tym że trójprzetwornikówki grają dźwiękiem większym od swoich tańszych odpowiedników i jednocześnie większym, niż można się po nich spodziewać. W pierwszej chwili brzmią bardzo „zwyczajnie”, po prostu normalnie, nie ma tutaj jakiejś spektakularności przekazu i choć całość wypada dzięki temu w bardzo pozytywnym świetle, o tyle jak na swoją cenę właśnie trochę by się jej moim zdaniem tu przydało. Określić można ich dźwięk w dużym skrócie jako dosyć detaliczny i nieco ciemnawy, ale za to niezwykle spójny i nastawiony na maksymalną muzykalność. No ale jak zwykle przejdźmy się po kolei analizując poszczególne fragmenty brzmienia, dowiemy się wtedy o nich nieco więcej.
Bas cechuje się sporą dozą mocy i dynamizmu oraz niezwykle przyjemnego, ciepłego wydźwięku. Wykazuje się przy tym identyczną korelacją ze średnicą, jak miało to miejsce w tańszych modelach, zatem jest lekko podsunięty w stronę słuchacza i tworzy z nią bardzo spójną, plastyczną wręcz masę, dodając jednocześnie sporej dozy muzykalności. Widać, że Symphonized lubuje się w takiej sygnaturze brzmieniowej, ponieważ przez całą swoją ofertę realizuje konsekwentnie dokładnie ten sam plan, przez co słuchawki stają się nieco przewidywalne i za każdym razem wiadomo, czego się po nich spodziewać, ale raz, że jest to zjawisko jak najbardziej pozytywne, ponieważ nie ma tu miejsca na niespodzianki dla osób, które z NRG 2.0 zdążyły się już zaznajomić, dwa, że za każdym razem mamy ten sam dźwięk w lepszej realizacji jakościowej niż poprzedni. Dodanie każdorazowo kolejnego przetwornika nie skutkuje tu brzmieniową rewolucją, a raczej ewolucją, dlatego też dolne rejestry tak mocno przypominają konstrukcyjnie te znane z tańszych wariantów. Ilościowo jest go dokładnie tyle ile trzeba, także miłośnicy sycącego ale nieprzesadzonego basu będą naprawdę w siódmym niebie.
Bardzo naturalnie brzmiąca góra o wysokiej czystości to definitywny atut tych słuchawek, jednocześnie jest lekko schowana przed sybilowaniem, które w przy tej konstrukcji byłoby po prostu zgubne, przez co dźwięk otrzymuje od nich lekko ciemnawy charakter. Teoretycznie spodziewać się można było po nich wyraźniejszego ich wydźwięku w tej materii, ale nie było to intencją Sympohinzów w tym modelu i widać, a raczej słychać to bardzo wyraźnie. Osobny przetwornik wysokotonowy celowo nie gra tu ofensywnie, ustępując dzięki temu miejsca wrażeniu ciepła i cukru, bijącego z pozostałych dwóch, jednocześnie pozostając z nimi w ścisłej współpracy. Absolutnie nie będzie tu wrażenia, że góra nagle gra swoje własne skrzypce, że wszyscy idą na lewo a góra skręca sobie na prawo, bo tak. Gdy traficie podczas odsłuchu na utwory, w których góra lubiła sobie zbyt mocno folgować, docenicie przyciemnienie tychże słuchawek na tym paśmie, choć można będzie cały czas zarzucić jej pewne ubytki w detaliczności ze względu na owe lekkie wycofanie. Nie ma tragedii, ale zawsze trzeba wspomnieć.
Opis sprawowania się przetwornika średniotonowego zostawiłem sobie na koniec z pewnego powodu. Jak przystało na armatury, średnica jakościowo jest na przyzwoitym poziomie i znajduje się bardzo blisko słuchacza, przez co można podziwiać ją mniej więcej tak samo, jak i w innych, słabszych modelach tej firmy. Gdy piszę o podziwianiu jej jak w tańszych modelach, mam na myśli fakt, że zmian za dużo w jej obrębie nie nastąpiło – po prostu grała na tyle dobrze, że nie było potrzeby jej „podciągania” w jakiś specjalny sposób. Jednakże wiążą się z nią pewne kontrowersje dotyczące szerokości i rozdzielczości generowanego dźwięku i mimo stosunkowo małych gabarytów tych słuchawek, problem będzie w dużym stopniu zależeć od źródła. Ze względu na korelację między średnicą a ogólną przestrzennością i generowaniem sceny, pozwolę sobie opisać je jednocześnie.
Reasumując – Symphonized NRG 2.0 jest to sprzęt w przedziale cenowym w okolicach 100 złotych dlatego bardzo ciężko wymagać od nich jakości dźwięku ze słuchawek firmy np. Audio-Technica wartych nawet 8 stów. Jest jednak pewno ale, otóż słuchawki w swojej kategorii nie mają sobie równych, a nawet w przy droższych konstrukcjach wygrywają jakością gdy porówna się je ucho w ucho. Dodatkowo Słuchawki bardzo dobrze leżą w uszach, a dzięki silikonowym końcówkom w 3 rozczyn rozmiarach można je łatwo dopasować, a i na uznanie zasługuje pokrowiec w cenie. Fajnie również ze mamy tutaj kątowy wtyk który pozwala uchronić kabel przed uszkodzeniem co jest istotną zaletą zwłaszcza jeżeli często zdarza się nam transportować słuchawki w torbie czy plecaku. No i sama jakość dźwięku która się z nich wydobywa to zarówno bardzo dobry bas jak i czystość średnich tonacji, a to coś, czego chyba każdy by chciał doświadczyć nie wydajać przy tym fortuny. Ciężko mi znaleźć nawet wadę dla tego sprzętu, dlatego otrzymują te grajki od nas sticker power za stosunek jakości do ceny.
Słuchawki dodatkowo otrzymują od nas nagrodę:







mały2000
Ciekawy art, szkoda ze niedostepne w PL bo z amazaona nie bede zamawial…
Patroleck
Lepsze niż Xiaomi piston v3?
Krzysztof Patoła
Hej nie sprzedajesz ich moze ? chetnie kupie ;)
Karol68
Akurat szukałem od jakiegoś czasu słuchawek w tym typie bo moje , HTC…ponownie padły (problem z kablem) i kupię te tylko w innym kolorze.