Witajcie Rodacy. Jeżeli chcielibyśmy znaleźć najbardziej zatłoczony segment rynku pro audio oraz tego mniej „pro”, bez wątpienia będzie nim segment wszelkiej maści głośników. Mnogość konstrukcji, aktywnych bądź pasywnych może przywieść o zawrót głowy. Odpowiedź czemu tak jest, jest bardzo prosta – głośniki to drugie po komputerze najważniejsze urządzenie.
Pierwsze co rzuca się w oczy to duże pudło utrzymane w typowym skandyawskim designie. Oba głośniki znajdują się w jednym kartonie, co jest bardzo rozsądnym pomysłem zważywszy, że wielu ludzi przerobiło historie w stylu jeden monitor przyjechał jednym kurierem, a drugi w osobnym kartonie po tygodniu (szukanie paczki na magazynie przez pół działu obsługi klienta – w cenie). Monitory są porządnie zabezpieczone otokami ze styropianu, zapakowane w folie. W opakowaniu oprócz monitorów znajdziemy instrukcję obsługi oraz 2 kable zasilające.
Pierwsze pozytywne wrażenie po rozpakowaniu pudełka daje naprawdę fajny i profesjonalny wygląd monitorów. Wykonane są bardzo estetycznie, całe w eleganckiej matowej czerni, ważą ile trzeba, ich wygląd powoduje że od razu je „polubiamy” i kładziemy na półkę. Monitory wykonano z płyt MDF pokrytych okleiną winylową. Nie powinny się więc zbytnio rysować przy codziennym, w miarę ostrożnym użytkowaniu. Monitory są standardowymi aktywnymi konstrukcjami, z 8’ calowym kevlarowym wooferem oraz z 1’ calową jedwabną kopułką. Ich moc nominalna to 50W, co w zupełności wystarcza aby je posadzić nie tylko w bliskim, ale i średnim polu. Na przednim panelu znajdziemy jeszcze niebieską/zieloną/czerwoną diodę sygnalizującą, że monitor jest włączony. I tutaj następny plusik – dioda jest mała i absolutnie nie przeszkadza. W moich E-mu PM 5 które miałem kiedyś niebieska dioda tak waliła po oczach, że czasami musiałem ją czymś zaklejać aby mnie nie rozpraszała. Na tylnym panelu znajdziemy standardowo: Analog In, Sub Out, wejście na kabel optyczny i wejście na zasliacz o mocy 100-240v. Jest tam jeszcze informacja iż głośniki obslugują urządzenia Bluetooth jak i wejscie USB na pendriva z np. muzyką.
W swojej tak zwanej karierze przerobiłem już sporo odsłuchów. Adamy A-7, Geneleci 1030, APS Aeon, E-MU PM 5, Yamahy HS 80, pasywne Tannoy M1. Na każdym z nich miałem możliwość bądź konieczność popracować przez jakiś czas, wszystkie z nich miały swój specyficzny charakter, którego odbiór jest kwestią bardzo subiektywną i który ciężko jednoznacznie i obiektywnie osądzić.
Po pierwsze, brzmienie Tune 4 określiłbym jako naturalne. Głośniki nie posiadają przejaskrawionych skrajów pasma, co jest dość częste w nowych i nieraz wysoko ocenianych konstrukcjach. Swego rodzaju konturowość brzmienia robi mocne wrażenie podczas pierwszego odsłuchu, niestety zdecydowanie gorsze, gdy odsłuchujemy materiał na innych głośnikach. Tutaj translacja brzmienia na inne głośniki jest naprawdę zadowalająca, powiedziałbym wręcz, że większa niż niejednej konstrukcji z wyższej półki cenowej. Najniższe pasmo jest obecne już od dość niskiego poziomu głośności. Woofer o średnicy 8’ generuje niski i naprawdę sprężysty bas. Wylot bass-reflexu znajduje się z tyłu, toteż musimy pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości od ściany, aby bas się nie rozmywał i nie dudnił. Środkowe pasmo zaś reprodukowane jest na tyle rzetelnie, że proporcje wokalu czy reverbu ustawia się szybko i nie występuje zjawisko niespodzianki w postaci „przepogłosowanych” ścieżek – to duży plus. Na uwagę zasługuje też bardzo precyzyjna stereofonia – Naprawdę przestrzenne nagrania wręcz otulają nas, wychodząc z głośników i lecąc dookoła nas.
Oprócz tych niewątpliwych plusów istnieją również minusy. Pierwszym i chyba najważniejszym, jest tendencja do zniekształcania dźwięku przy naprawdę głośnym odsłuchu. Miałem wrażenie, że drivery wysokotonowe nie radzą sobie z mocą, którą dostają. Nie za często i nie zbyt długo używa się odsłuchów z taką głośnością, niemniej jednak fakt ten trzeba odnotować.
Prezentowane tutaj głośniki Tune 4 to naprawdę porządne monitory. Biorąc pod uwagę ich cenę sklepową, oscylującą wokół 1700 zł, jest to naprawdę świetna okazja i w tym przedziale cenowym nie posiadają raczej konkurencji. Najbliżej pod względem ceny i konstrukcji jest Yamaha HS-80, której translacja na inne zestawy głośnikowe jest dużo niższa, a i świszczące najwyższe pasmo niestety nie uprzyjemnia na niej pracy. Dla kogoś, kto posiada już drogi, dobry zestaw monitorów do pracy może nie będzie to produkt wznoszący użytkownika na wyższy poziom. Jednak każdemu początkującemu jak i profesjonaliście, który chce się zaopatrzyć w parę rzetelnych monitorów nie wymagających subwoofera, mogę je szczerze polecić.
Biorąc pod uwagę stosunek jakość/cena, jest to chyba najlepsza para monitorów jaką miałem przyjemność testować. Właśnie dzięki tym walorom, głośiniki zostaną już u mnie. Dysponując 5-letnią gwarancją producenta nie musimy się chyba jednak obawiać o nic – jest to okres wystarczający, aby pracujący w standardowych warunkach głośnik odkrył swoje mankamenty fabryczne. Za to wszystko, typuję XTZ TUNE 4 do wyróżnienia, za genialny stosunek jakości do ceny, estetyki i przyjemnej pracy na owym zestawie.
Detale techniczne: http://www.xtzsound.eu/product/tune-4
Tune 4 dodatkowo otrzymuje od nas nagrodę:









makoss
za ta cene mozna kupic uzywane kolumny plus zwylky zmacniacz i zagra to duzo lepiej niz takie wynalazki… slyszalem starsze modele np. microlabu wiec wiem… ale jak ktos ma malo miejsca i male pomieszczenie to zda to egzamin.
Miro
Ehh… dla mnie za drogie :/
KamilRaszczyk
calkiem ladne, w moim wypadku plus jest taki ze sa male to zmieszcza mi sie tez na biurku, szkoda ze drogie…
tuptasza
Wharfedale DIAMOND 10.1 mam i polecam
o4vip
Kozackie głośniki, szkoda ze nie ma ich dostępnych w Polsce 🙁