Graliście w Colin McRae Rally 2.0? Jezeli tak to zobaczcie gre Rally Arcade Classics hiszpańskiego studia NETK2GAMES. Oldschoolowa gra wyścigowa inspirowana klasykami rajdowymi z lat 90. i początku XXI wieku? No jasne, zapisuję się! Przyjrzyjmy się tej grze bliżej i przekonajmy się, czy to rzeczywiście ukryty klejnot, czy coś, czym nie warto się przejmować.
Rally Arcade Classics obiecuje szybkie i powtarzalne wyścigi rozsiane po rozległym trybie kariery, w którym każdy wyścig zazwyczaj trwa zaledwie minutę lub dwie. Te krótkie serie bez wątpienia idealnie pasują do konsoli przenośnej, zwłaszcza że czasy ładowania są niemal natychmiastowe. Jest jednak pewien haczyk. Nawet jeśli do każdego wyścigu można szybko i łatwo się wskoczyć, jak w grze zręcznościowej, nie sądzę, żeby Rally Arcade Classics było tak dobrze skonstruowane. Właściwie, myślę, że miało więcej podobieństw do gier Gran Turismo niż, powiedzmy, Sega Rally.
Zanim w ogóle będziesz mógł wystartować w wyścigu, musisz uzyskać licencję w określonej kategorii. Początkowo możesz uzyskać licencję tylko na boleśnie powolne kompakty, takie jak Peugeot 206 i oldschoolowy Mini Cooper. Żaden z pojazdów nie jest licencjonowany, ale są dość łatwe do rozgryzienia, więc nie martw się o ewentualny brak realizmu. Rally Arcade Classics wciska ci mnóstwo obowiązkowych „testów”, zanim będziesz mógł rywalizować w najniższej kategorii, ale kiedy już to zrobisz, musisz również wziąć udział w mnóstwie różnych wyścigów, które po pewnym czasie wydają się nieco monotonne.
Nie chodzi o to, że wydarzenia są nudne, czy że gra nie jest responsywna, ale po prostu jest tego stanowczo za dużo. Trzeba ukończyć dziesiątki wyścigów/prób czasowych itp., aby albo pozwolić sobie na samochód, który nie jest strasznie słaby, albo żeby móc ubiegać się o nową licencję. Pod tym względem Rally Arcade Classics sprawia wrażenie symulatora wyścigów, który wymaga od graczy poświęcenia i poświęcenia… i po prostu nie sądzę, żeby różnorodność tras, samochodów i trybów była wystarczająca, aby gra faktycznie działała zgodnie z przeznaczeniem. Owszem, jest mnóstwo różnych wydarzeń, ale to mnóstwo różnych wariantów zaledwie kilku typów wydarzeń, z których większość rozgrywa się na tym samym torze.
Mimo to, granie w tę grę przez kilka minut z rzędu było całkiem przyjemne. Zauważyłem, że grafika jest całkiem przyzwoita, nawet jeśli interfejs użytkownika wydawał się tandetny i brzydki, ale trochę rozczarowała mnie liczba klatek na sekundę. Rally Arcade Classics nie jest grą przełomową pod względem oprawy wizualnej, ale moim zdaniem powinna być nieco lepiej zoptymalizowana, aby zapewnić stabilniejszą liczbę klatek na sekundę na urządzeniach przenośnych, które idealnie pasują do jej schematu rozgrywki. Mogło być gorzej, ponieważ responsywność sterowania jest całkiem niezła, niwelując gwałtowne wahania liczby klatek na sekundę, ale biorąc pod uwagę, że gra jest dostępna już od jakiegoś czasu, spodziewałem się jedynie dodatkowego dopracowania.
Rally Arcade Classics oferuje ciekawy koncept, który idealnie pasuje do przenośnych komputerów do gier i, miejmy nadzieję, w przyszłości, do Nintendo Switch, ale pamiętajcie, że pomimo nazwy, nie uważam jej za szczególnie „zręcznościową”. Owszem, fizyka i sterowanie są bardziej stonowane niż w jakiejkolwiek innej grze WRC, ale prawda jest taka, że kampania jest naprawdę długa i powtarzalna, wymagając zbyt dużego zaangażowania od graczy, którzy spodziewali się po prostu zagrać w małą grę wyścigową i rozegrać kilka rund arcade’owych. To raczej symulator wyścigów dla początkujących. Jeśli to Ci odpowiada, jest tu wiele rzeczy, które mogą Ci się spodobać. Trochę tandetny w prezentacji i nieco niedopracowany, ale bawiłem się przy nim całkiem nieźle. To jest najważniejsze.





